Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
KOPROWSKI JAN (1918-2004). Nie wierzyłem, że znajdę coś dla siebie. I to w skromnym tomiku z 1958 roku. Zacznijmy lekturę od „Wiersza”: „Ja może kiedyś wiersz napiszę: / wiersz najpiękniejszy i najprostszy. / Słowa pofruną stadami pliszek / na domy, drzewa, wzgórza i mosty. // Może po latach wiersz napiszę: / matka pochwałą mnie obdzieli. / Wiersz ten nie zginie w największym wichrze / i pożar dziejów go nie spopieli. // W wierszu tym złożę wszystkie wiersze, / które się w piersi tłuką jak w klatce. / Ja może kiedyś tym jednym wierszem / wystawię pomnik mojej matce”.
Ustalmy więc, że Koprowski nie przysmęca. W kilku utworach potrafi zaintrygować („Poezja Lechonia”, „Kartka z notesu”, „Do bukinisty Henryka Maszewskiego”), przynajmniej dla mnie jest to poeta, z którym warto pobyć. Przeczytajmy „Rozmyślania o tym, co najważniejsze”:
Nie dbam o stanowiska, ordery, zaszczyty –
dość mam za sobą zebrań, akademii, sporów.
Przeszłość, którą zamykam, jak dzień nieumyty
oczyści deszcz płynący chmurą znad wieczoru.
Nie chcę być generałem, konsulem, ministrem –
obejdę się bez auta i bez własnej willi.
Jednego pragnę: zamknąć w słowach niebo czyste
i odkryć sens ginącej bezpowrotnie chwili.
Nie wiem, ile mi życia zostało. Być może
niedługo już pożyję. Zresztą – wszystko jedno.
Tylko wtedy czas, co mi pozostał, pomnożę,
gdy każde słowo moje będzie trafiać w sedno.
Koprowski to także czytelnik młodszych od siebie debiutantów. Chociażby Wiktora Woroszylskiego: „Człowiek, gdy leży chory, / to często myśli o śmierci. / I rad by uwierzyć poetom, / co piszą – śmierci nie ma. / Lecz wie, że to nieprawda, / bo śmierć się co dzień zbliża / i tłucze w szyby zeschłym / liściem starego klonu”.
Przypomnijmy, że Woroszylski debiutował zbiorem wierszy „Śmierci nie ma! Poezje 1945-1948” (Warszawa 1949). Do tego tomu przymierzam się od lat. I od lat odpadam od swoich czytelniczych deklaracji. Zawsze zagarnie mnie jakiś lwowianin. Albo bezimienny przemyślanin.
Jan Koprowski: „W tym kraju”. Projekt okładki, ilustracje i opracowanie graficzne: Eugeniusz Pisarek. Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1958, s. 28
[22 II 2015]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki