nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PONIEWCZASIE. Kukiełło Mieczysław

2026-07-19 09:06

KUKIEŁŁO MIECZYSŁAW. Podolanin Władysław Traczuk poznał Kukiełłę w stanisławowskim więzieniu. To niezwykła postać, jeden z tych bohaterskich Polaków (łagierników), których powinno się wprowadzić do poezji: „z nożem w ręku wymusił na lekarzu w łagrze rosyjskim wysłanie Władka Traczuka do szpitala, gdy dogorywał na pryczy w szałasie w jesieni 1940 r.”.

Ale wróćmy do uwięzionych w Stanisławowie: „Tutaj Władek spotkał kolegów szkolnych Stasia Tomaszewskiego (lat 18) i Ludwika Sówkę (lat 20). Zaopiekował się nimi inżynier Kukiełło, który przed wojną budował Gdynię. (...) Swoim pupilom od czasu do czasu dawał część własnej porcji chleba. Z Marianem Mrugalskim, współtowarzyszem przy przekraczaniu granicy, Władek stracił kontakt, przerzucono go bowiem w inne miejsce” (XII 1939).

Mrugalski, Sówka, Tomaszewski. Notuję nazwiska kołomyjskich i stanisławowskich więźniów, którzy najprawdopodobniej znaleźli się w łagrach. Pozostańmy przy relacji Władysława Traczuka: „Jechali (...) cztery tygodnie w północnym kierunku, aż do Kotłasu. Był tam obóz tranzytowy, gdzie więźniowie czekali na swoją kolejkę. (...) Polacy trzymali się razem. Razem chodzili do latryn i spali z brzozowymi pałami. W nocy w latrynach wyprawiały się dantejskie sceny. Zorganizowana banda rosyjskich opryszków urządzała tu specjalne zasadzki na rumuńskich Żydów, gdyż oni posiadali ciepłe futra i dobre ubrania, a nie umieli się bronić. Zabierali im odzież, a nagie ofiary wrzucali do dołów latrynowych, gdzie tonęli i nikt już o nich nie wiedział. Do tych latryn bali się chodzić nawet strełki — dozorcy, chociaż byli uzbrojeni w karabiny” (Kotłas, zima 1940).

Z antykwariatu przyniosłem tom wierszy Andrzeja Wolicy. Dawno temu. I zapomniałem o Wolicy. To moje nieszczęście, ciepnę każdą książkę poetycką dla opowieści o Traczuku. Albo dla opowieści o sybirakach Załęckich, deportowanych do pietropawłowskiej obłasti (13 IV 1940).

[12 V 2026]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki