Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
MACKIEWICZ JÓZEF (ur. w 1931 roku). Dwaj różni Mackiewiczowie. Pisarz Józef Mackiewicz (1902-1985) i sybirak Józef Mackiewicz, który na szczęście pozostawił relację. Mam ją pod ręką: „Moi rodzice byli rolnikami, jako dziecko mieszkałem z nimi za Bugiem na Polesiu koło Berezy Kartuskiej. Ojciec za dobrowolną służbę na froncie w czasie wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, otrzymał nieodpłatnie w 1930 roku dwadzieścia hektarów ziemi. (...) Wywózka Polaków z naszej kolonii zaczęła się około trzeciej nad ranem. Była to praktycznie ciemna noc i pierwszy transport w historii masowych deportacji XX wieku na tereny imperium radzieckiego. Ludzie byli całkowicie zaskoczeni, bo niczego nie podejrzewali” (10 II 1940).
I raz jeszcze sybirak Mackiewicz. Nie odmawiajmy sobie kolejnego fragmentu, zwłaszcza że Mackiewicz trzyma się konkretów: „wysadzono nas w miejscowości Kargowina. Posiołek ten, dziś jest to wieś w obwodzie archangielskim, od wielu lat wykorzystywano jako obóz pracy przymusowej. Poprzedni jego mieszkańcy, czyli więźniowie, zostali przeniesieni w inne miejsce, a nam kazano się tutaj rozlokować”.
W 1943 roku „przewieziono nas w głąb tajgi do Szengen, do innego obozu, odległego od Kargowiny o około 18 km, prawdopodobnie za jakieś przewinienie dokonane przez naszego ojca. Obozowe baraki leżały nad rzeką Szenga”.
Zawsze to powiadam: liczy się każde świadectwo, każda najmniejsza relacja, toteż żałuję, że swoich wspomnień nie napisała sybiraczka Stanisława Niemyjska-Wenert (1908-1976), której rodzice, Bronisława i Stanisław Niemyjscy, zmarli „w okolicach Workuty”.
[13 III 2024]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki