PURMAN STEFAN ZBIGNIEW (1895-1942). Łagiernik Włodzimierz Zaleski. Albo łagiernik Ostrogot („lwowski adwokat”). Nie pojmuję, skąd ta nadzwyczajna obfitość polskich skazańców i zesłańców. Łagiernik Bohdan Podoski („wicemarszałek sejmu”), łagiernik Kirtiklis („wojewoda pomorski”) albo łagiernik Mikuć („jego ojciec był marszałkiem dworu Albrechta Radziwiłła w Nieświeżu”).
Tadeusz Kochanowicz spotyka ich w sowieckich obozach („Pieczor-łag. Republika Komi”), o niektórych zesłańcach mamy nieco więcej informacji, na przykład o Stefanie Purmanie: „był doktorem filozofii ze specjalnością historyczną. Jego promotorem był prof. Marceli Handelsman. Znał świetnie kilka języków, m.in. francuski, niemiecki i włoski. Zajmował się tłumaczeniem książek. Jego tłumaczenia wydawane były przez wydawnictwo »Rój«. Przetłumaczył m. in. książkę napisaną przez Silonego. Przetłumaczenie tej książki stało się przyczyną konfliktu z towarzyszami partyjnymi”.
I ponownie Kochanowicz: „Z naszej ósemki nie wpuszczono do pieresilnego punktu jeszcze jednego Polaka. Nazywał się Dąbrowski. O dalszych losach Purmana i Dąbrowskiego nigdy już niczego się nie dowiedziałem. (...) Po kilku dniach pobytu zaczęły się bezpośrednie przygotowania do transportu na wolność kilkusetosobowej grupy Polaków, do której i ja zostałem zaliczony”.
Zwróćmy uwagę na wzmiankę o „kilkusetosobowej grupie Polaków”, pamiętajmy zwłaszcza o łagierniku Purmanie, czyli o ojcu profesora Krzysztofa Pomiana: „Usiłowałem wpoić w niego przekonanie, że jak dotrze do szpitala, to stan jego zdrowia się poprawi. Ja zaś, jak tylko zetknę się z władzami polskimi, będę w jego sprawie interweniował. Purman tylko skinął głową. Był spokojny, żaden muskuł nie zadrgał mu w twarzy, tylko stał się trupio blady” (IX 1941).
[25 III 2025]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki