SAWICKA GENOWEFA (ur. w 1924 roku). Po amnestii „dotychczasowi przymusowi mieszkańcy sowchozów i kołchozów oraz ich ferm zaczęli ściągać do Pawłodaru”. Wśród sybiraków nie zabrakło Łupińskich i Myśliwskich, Będkowskich i Gronkowskich, Sawickich i Wisieckich, Skrętowskich i Zawadzkich, którzy przenieśli się do Pawłodaru, inni nasi sybiracy pojawili się w Pawłodarze dopiero „wczesną wiosną 1942 r.”.
Oto obrazek, z którym pozostaję: „Ulicą Wołodarskiego w Pawłodarze przeciągnęła kawalkada złożona z kilkunastu wyładowanych całym mieniem dziecinnych sanek, ciągnionych przez osoby wyglądem przypominające szkielety, przy których kręciły się wychudzone, większe i mniejsze dzieci oraz nieliczna młodzież. Byli to zesłańcy, którzy ciągnęli do Pawłodaru ze słynnego Majkain-Zołoto. Na przeciągający orszak patrzyliśmy zdumieni, zaszokowani i oszołomieni. Własnym oczom nie wierzyliśmy, że ci ludzie jeszcze żyją. Że udało im się, w ostatniej na pewno chwili, uciec z tego piekła na nieludzkiej ziemi, jakim był Majkain-Zołoto”.
Informowałem o Jadwidze Myśliwskiej, deportowanej z Białegostoku (13 IV 1940). Jej syn, Grzegorz Myśliwski, uczęszczał do „7-letniej Polskiej Szkoły w Pawłodarze KSSR” (1945-1946). Ale to już opowieść na kiedy indziej, opowieść o Czerepińskich i Wróblewskich.
Przyrzekam, że nie zaniedbam świadectwa Edmunda Pastuszka i Jerzego Szerszenia („Notka o istnieniu w Pawłodarze organizacji konspiracyjnej »Świt«”), zwłaszcza że przechowuję nekrolog Jerzego Szerszenia, wywiezionego w wieku czternastu lat (Białystok, 13 IV 1940). W tym samym transporcie, co Myśliwscy. W 48 wagonie. „Na końcu pociągu”.
[5 V 2026]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki