nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PONIEWCZASIE. Urbach Eliezer

2026-09-06 11:16

URBACH ELIEZER (1921-2009). Absolwent Szkoły Wydziałowej w Skoczowie, uczeń Gustawa Morcinka. Autor nieco chaotycznych wspomnień z pobytu w sowieckich obozach: „To, co zobaczyłem w Jalandze przekraczało wszystko, co widziałem do tej pory. Było to miejsce totalnego poniżenia ludzi słabych i chorych, którzy przebywali tam właściwie tylko po to, by umrzeć. (...) Każdego ranka więźniowie stawali w szeregu i czekali na inspekcję. Komendant obozu wchodził do każdego baraku z listą osób, które miały być tego dnia zwolnione. Ci, których nazwiska zostały odczytane, przesuwali się do innego szeregu. Na liście znajdowali się najciężej chorzy, szaleńcy i umierający. Wypędzano ich do lasu i w ten sposób władze obozu unikały kosztów dłuższego leczenia lub pogrzebu” (Jalanga, 1942).

Braci Eliezera (Adolfa) i Ernesta Urbachów wywieziono ze Stanisławowa (VI 1940), dziwi mnie i niepokoi liczba deportowanych: „Pociąg zatrzymał się w Aszynie nad Obem. Podróż przeżyło około trzy tysiące wygnańców. (...) Tymczasem nadjeżdżały następne pociągi, a w nich kolejne setki wygnańców. Wreszcie pewnego dnia przypłynęły Obem barki do spławiania węgla. Zostaliśmy na nie wprowadzeni i płynęliśmy w dół rzeki przez dziewięć dni (...). Obóz pracy, w którym wylądowaliśmy, nazywał się Malinowka”.

Od dziś nie będę wytykał chaotyczności naszym sybirakom i łagiernikom, zwłaszcza że nie umiałbym zaproponować wspomnień, pogubiłbym się i zaplątał w obrębie własnej opowieści. I niejedno ubarwił, poeta bowiem, jak wiadomo, lubuje się w dodatkach i dokrętkach. I w powtórzeniach.

Eliezer Urbach: „Wyrwany z piekieł”. Niewiarygodna odyseja Eliezera Urbacha spisana przez Edith S. Weigand. Wydawnictwo „Sofer”, Kraków 1997, s. 256

[12 VII 2026]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki