URICH RUDOLF. Student Politechniki Lwowskiej; deportowany wraz z matką Sylwią (Sydzią) Urich i babką (Lwów, 13 IV 1940). Maria Bernacka-Aulich przylgnęła w transporcie do rodziny Urichów i zawsze informuje o nich z wdzięcznością: „Rudziu został wzięty do wojska, do Armii Kościuszkowskiej (...), przydzielili go do szkoły lotniczej w Czkałowie. (...) Jest nam bardzo ciężko, tyle tylko, że żyjemy z Sydzią w takiej harmonii i zgodzie, i tak się rozumiemy, że ze siostrą nie można lepiej żyć. Dziwnie mnie ta rodzina polubiła — tak bezinteresownej i szlachetnej rodziny nie prędko [się] znajdzie, bo nie sztuka dzielić się, jak się nie jest w biedzie, ale jak się goni ostatkami samemu, wtedy dzielić się, to jest szlachetność. Gdy zostałam okradziona zupełnie z rzeczy, wówczas matka Sydzi powiedziała do mnie, bym się nie martwiła i wszystkie ich rzeczy uważała za swoje” („jesteśmy w Czajanie”, południowy Kazachstan, ok. 1944).
Może uda mi się przeczytać wiersze zesłanki Elżbiety Sławińskiej (publikowała jako E. Sławińska-Stepska, E. Stepska-Kot), choćby jej tom „Zachować od zapomnienia” (Skrzyszów 2010). Albo „Balladę syberyjską”, która doczekała się dwóch wydań.
Sławińskich zabrano z Tarnopola (13 IV 1940), nie wiem, skąd i kiedy wywieziono Jadwigę Otwinowską z córką Hanną („Hanka Otwinowska, niezwykle uzdolniona humanistycznie, korespondując z jednym chłopakiem, pisała mu powieść w odcinkach”).
O „Balladę syberyjską” będę wypytywał w antykwariatach; nazwisko Jadwigi Otwinowskiej, szwagierki Stefana Otwinowskiego, wprowadzam do moich rejestrów („po wojnie była kierowniczką polskiej szkoły sobotniej w Londynie”), rejestry zaś na pewno przydadzą się w poezji. Zwłaszcza w poezji ETD.
[27 IV 2026]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki