Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
ZELENAY TADEUSZ (1913-1961). Z wiersza „Księżyc wschodzi” (dedykowanego Iwaszkiewiczowi) wybieram wspaniałomyślnie dwie zwrotki. Więcej nie umiem:
Oczy w niebo i w wieczór krążący nad stawem
Wbij miłośnie. Znasz żółto kwitnące kasztany.
Oczerety coś szepcą złociste w poranek,
Wieczorem mierzą chwile tęsknoty – żurawie. (...)
Jabłonie gubią płatki w srebrzystej poświacie,
Wierzbowe dumy gwarzą na fal skrzepłym złocie,
Wiersz o bzach, oczeretach, żurawiach, tęsknocie
Księżyc biały wymarza. Księżyc wschodzi nocą.
W debiutanckich utworach Tadeusza Zelenaya nie brakuje kwiatów, liści, świerszczy i motyli („Motyl lecąc nad cichą ulicą / Jest przedziwnie smutną tajemnicą”). Nie brakuje również mgieł i „pajęczynnych godzin”, nie wspominając o księżycu:
Wyszłaś z mgieł roztańczonych nad wieczorną rzeką,
Byłaś całą noc ze mną, srebrna od księżyca,
W nasz ból niedopatrzenia nów ciszą się wtajemniczał,
W żal, że jesteśmy tak blisko, a tak okrutnie daleko.
Podkreślam „ból niedopatrzenia”, malwy natomiast możemy sobie odpuścić („Malwy rośne się pławią w oszalałym ogrodzie”).
Tadeusz Zelenay: „Jesień sentymentalna”. Nakładem Księgarni F. Hoesicka, Warszawa 1937, s. 42
[4 XI 2015]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki