Na początku lat siedemdziesiątych mieszkałem przy ulicy Dubois w środkowym bloku. Na wysokości trzeciego wieżowca stał kiosk, a przy jezdni stara pompa. Trzeba było mieć zapałki i położyć je na ulicy przy krawężniku. A potem pompować wodę i biec za zapałkami do kratki ściekowej. Czyja pierwsza utonęła, ten wygrywał.
Były jeszcze tory tramwajowe i kapsle. To dwie, całkiem różne historie, ale jedna.
I ta sama.
1995*
Kładliśmy się na torach.
Staliśmy w oknach
na drugim piętrze.
Chodziliśmy pijani
po mieście.
Jedni wyszli
drudzy tam zostali.
* Sylwia Jaworska, ‘eleWator’ nr 31 (1/2020), s. 111
© Tomasz Majzel