To się zawsze źle kończy. Dlatego mówię sobie, nie tym razem i wracam do kinematografii, historii, folkloru i mitycznych zwierząt. Wkradam się w miejsca, gdzie nie można szydzić z drugiego człowieka, świat się zmienia, jest bardziej drżący. Gdyby nam się nie udało, przeleci przez nas woda, rozpłyniemy się we mgle. Przegramy. Ziemia. Chyba jednak do niej nie należymy, ciągle tracimy grunt pod nogami i wyprawiamy się w nieznane. Potrafimy zaprzeczać wszystkiemu, co nieodwracalne. Przyglądam się bydłu stojącemu po kostki w wodzie. Dni odpływają, płyną.
© Małgorzata Południak