Paddy mógłby już wrócić. Chociażby dlatego, że muszę zajmować się jego sprawkami.
To nie był mój wybór. Tak wyszło. Jak kopałam dół, wypełzły dżdżownice, różowe, tłuste, leniwe.
Oj, było ich tam było.
– Tylko otrzep zielsko z ziemi.
– Chyba z gliny.
– To taka ziemia jest.
– Wiesz ile w tej niby ziemi jest robaków?
– To są opurchlaki.
– Robak to robak.
– eM, dzielna jesteś.
– Ta, wrócisz to się przekonasz
Oczywiście, że nie otrzepywałam dokładnie ziemi z trawy, bo ilość kokonów opurchlaków przerosła ilość ziemi, więc darowałam sobie ten rodzaj męczarni. Wrzuciłam wszystko do wiadra. Paddy przyjedzie niech sobie otrzepuje.
© Małgorzata Południak