nowości 2024

Edward Balcerzan Domysły

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Tomasz Majzel Części

Karol Samsel Autodafe 7

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

książki z 2023

Andrzej Ballo Niczyje

Maciej Bieszczad Pasaże

Maciej Bieszczad Ultradźwięki

Zbigniew Chojnowski Co to to

Tomasz Dalasiński Dzień na Ziemi i 29 nowych pieśni o rzeczach i ludziach

Kazimierz Fajfer Całokształt

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Piotr Fluks Nie z tego światła

Anna Frajlich Szymborska. Poeta poetów

Adrian Gleń Jest

Jarek Holden Gojtowski Urywki

Jarosław Jakubowski Baza

Jarosław Jakubowski Koń

Waldemar Jocher dzieńdzień

Jolanta Jonaszko Nietutejsi

Bogusław Kierc Dla tego

Andrzej Kopacki Życie codzienne podczas wojny opodal

Jarosław Księżyk Hydra

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito w podróży

Franciszek Lime Garderoba cieni

Artur Daniel Liskowacki Do żywego

Grażyna Obrąpalska Zanim pogubią się litery

Elżbieta Olak W deszczu

Gustaw Rajmus >>Dwie Historie<< i inne historie

Juan Manuel Roca Obywatel nocy

Karol Samsel Autodafe 6

Kenneth White Przymierze z Ziemią

Andrzej Wojciechowski Budzą mnie w nocy słowa do zapisania

Wojciech Zamysłowski Birdy peak experience

City 6. Antologia polskich opowiadań grozy

PRÓBY ZAPISU, Ogólnie

2016-09-19 14:33

Oglądam film, zmienia się sceneria, za każdym razem tak samo. I co z tego, że nie kładziesz rąk na jej ramionach. Moje, opuszczone, nie poruszają się. Idę powoli przed siebie, nie potykam się o kamienie. Sąsiadka plotkuje, jej mąż potyka się o buty. Wyprostowuje ręce, ugina łokcie i uderza. Wali, aż oboje poczują, że coś jest nie w porządku. A może nigdy nie poczują? Więc walą, ich córka rzuca kamieniami, kompletnie jej odbija, kiedy nie rzuca. Obok niej toczą się betonowe koła, obiecała sobie, że jak dorośnie, wyrwie się stamtąd, coś wymyśli, przeskoczy. Możliwe, że jej się uda. Możliwe, że przestanie rzucać. Zacznie rozmawiać z obcymi, tańczyć, będzie miała wypielęgnowany trawnik. Może kilka krzaków truskawek, malin. Krasnale z wielkimi brzuchami, pod którymi jej dzieci będą chowały resztki ciasta dyniowego. Oglądam się trochę speszona, prosiłam, żebyś nie podchodził cicho od tyłu, nie drażnił mnie i nie straszył. Nie wiem, czy dla żartów, ale to jest w twoim stylu. Dzielenie jabłek, dzielenie dzieci z sąsiedztwa. Równe skoki przez płot, równe kroki, one uwielbiają za tobą chodzić. To dobra zabawa, człowiek chodzi i chodzi. O co ci chodzi?! Jestem zmęczona, dlatego musisz już iść. Zabierz kamienie, dzieci, zmięte papierki po cukierkach. Nie chcę już słyszeć, że dookoła jest pięknie. Drzewa odwracają myśli od komputerów, ptaki wyrywają jak odgłosy budowy, stajesz w oknie i patrzysz. Nie wiesz, co powiedzieć, co masz na myśli, o czym zapomniałeś. To uczucie zaskoczenia, kiedy zamykasz książkę, którą już dawno przeczytałeś, to tylko bałagan. Niezborne kłębowisko. Tam powinno stać biurko, nad nim półka z książkami, laptop. Dzielenie się czymś osobistym z obcymi skończy się obsesją obcych. Wejdą ci na głowę. Najpierw facet z podniesionymi rękoma będzie ci wmawiał, że nie chciał cię zranić, że całe lato rozmyślał o tym, z jakiego superkremu jesteś zrobiona, i że mógłby cię dotykać, pieścić, zlizywać. Pomyślałam sobie, że poległ. Właśnie. Poległ od uderzenia. Dostał kamieniem. Ostrzegałam, żeby się odsunął, wiedziałam, że sąsiad o tej porze pokazuje wnukom, jak można się złościć, jak należy podnosić i rzucać, dobrze rozbujać się i fru. Nic nie mówimy, przez to, co się stało, czuję, że żadne z nas nie chce mówić. O jakimś dupku, który nawet nie zapytał, co czuję. Tak się skończyło, klepiesz mnie po ramieniu i mówisz, że mam wziąć oddech. Potem próbujesz jeszcze raz, a ja? Ja robię krok w tamtą stronę.

© Małgorzata Południak