nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Tomasz Majzel Święty spokój

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PURPURA, Fort Apache

2014-12-22 16:03

Jeszcze „Galveston”:
„Dziewczyna siedziała w salonie na fotelu, w którym przesypiałem większość nocy. Podłogę wokół fotela okupowała armia puszek po piwie – prawdziwa armia, bo zwykle nacinałem boki puszek i wywijałem im ramiona, a potem prostowałem wieczka, żeby przypominały głowy. Zajmowałem się tym w czasie oglądanie Fort Apache i teraz było mi trochę głupio. Naprzeciwko fotela stał telewizor i kolekcja kaset.
– Sporo filmów – zauważyła. – Ale żadnych mebli.
Powiodła wzrokiem po puszkach.
Machnąłem w jej stronę bronią.
– Wracaj do samochodu. Ruszaj się.
– Dopiero co przyjechaliśmy. Te wszystkie filmy są s t a r e.
Porzucenie niemal pełnej filmografii Johna Wayne’a przychodziło mi z trudem. Zbierałem te taśmy parę lat,
– Tu nie jest bezpiecznie. Ruszaj się – powtórzyłem. – Inaczej zaczną się problemy”.

Rozmawiałam z Anią J.
– Zawsze wydawało mi się, że prawdziwi mężczyźni są jak John Wayne.
– Naprawdę? – Ania J. jest zdumiona.
– No.
– „John Wayne” to mit dla mężczyzn.
– Taki jak dla nas Barbie? – Dopytuję Anię J.

Co jednak kiedy nie jest się ani „Johne’m Wayne’m” ani „Barbie”?
Teraz. Mrużąc oczy wgapiam się w spis składników i takich tam na opakowaniu „serum minceur cellulite incrustee”.
„Lissage optique immediat!”
„Natychmiastowy efekt foto-wygładzający!”
W składzie jest carnauba, co kojarzy mi się z woskiem. Wsmarowuję więc owe serum w uda i pośladki, myśląc o tym całym zabiegu jak o „woskowaniu maski”

(jestem czerwonym bugatti)

© Izabela Szolc