nowości 2024

Edward Balcerzan Domysły

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Tomasz Majzel Części

Karol Samsel Autodafe 7

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

książki z 2023

Andrzej Ballo Niczyje

Maciej Bieszczad Pasaże

Maciej Bieszczad Ultradźwięki

Zbigniew Chojnowski Co to to

Tomasz Dalasiński Dzień na Ziemi i 29 nowych pieśni o rzeczach i ludziach

Kazimierz Fajfer Całokształt

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Piotr Fluks Nie z tego światła

Anna Frajlich Szymborska. Poeta poetów

Adrian Gleń Jest

Jarek Holden Gojtowski Urywki

Jarosław Jakubowski Baza

Jarosław Jakubowski Koń

Waldemar Jocher dzieńdzień

Jolanta Jonaszko Nietutejsi

Bogusław Kierc Dla tego

Andrzej Kopacki Życie codzienne podczas wojny opodal

Jarosław Księżyk Hydra

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito w podróży

Franciszek Lime Garderoba cieni

Artur Daniel Liskowacki Do żywego

Grażyna Obrąpalska Zanim pogubią się litery

Elżbieta Olak W deszczu

Gustaw Rajmus >>Dwie Historie<< i inne historie

Juan Manuel Roca Obywatel nocy

Karol Samsel Autodafe 6

Kenneth White Przymierze z Ziemią

Andrzej Wojciechowski Budzą mnie w nocy słowa do zapisania

Wojciech Zamysłowski Birdy peak experience

City 6. Antologia polskich opowiadań grozy

Wędrówka 18. Romans grecki albo Antyczny harlequin

2016-07-28 14:22

Co czytamy? Powieści. Czasem opowiadania. Z rzadka poezję. Ale od XIX wieku, od czasów Zoli, Balzaka, Dickensa, Tołstoja, u nas Prusa, Orzeszkowej, Sienkiewicza, w literaturze - czy nam się to podoba, czy nie - króluje Powieść. Jej panowanie jest absolutne, by nie rzec - dyktatorskie. Rozumiemy ją jako dłuższą (kwestia umowna) opowieść, zwykle pisaną prozą, wielowątkową, z rozbudowaną listą bohaterów, o pewnej strukturze. Nie wyobrażamy sobie, by mogło być inaczej.

A przecież nie zawsze tak było. Starożytni Grecy doby klasycznej, hellenistycznej, republikańscy a i pryncypatowi Rzymianie czytali (lub słuchali) eposy, epyliony, dytyramby, epigramaty, elegie, ody...  A więc, mocno upraszczając - wiersze. To, co dziś zwiemy powieścią, narodziło się na przełomie er i z początku było niezbyt poważną produkcją; bliższe było dzisiejszemu harlequinowi. Nie były zresztą te „powieści” traktowane zbyt poważnie, a intelektualne elity chyba ich nie czytały (diabli wiedzą, różnie bywa z tymi gustami elit). Nazywamy tę pierwotną powieść romansem antycznym i określenie „romans” dobrze oddaje treść i naturę tych pierwszych form prozatorskich. Pisali to Grecy, rdzenni, jak i małoazjatyccy, aleksandryjscy, potem także Rzymianie. Plot, jak to teraz zwiemy, był typowy. Oto są młodzi, on poznaje ją, Eros trafia ich swymi strzałami, biorą ślub, ale okrutny Los (Tyche) wkracza w ich życie. Jedna z wersji jest taka: świeżo poślubieni (małżeństwo jest jeszcze nieskonsumowane) płyną w podróż poślubną, jest burza, statek rozpada się, młodzi ratują się, ale na brzegu łapią ich handlarze niewolników. Wariant z atakiem korsarzy był równie popularny. On ucieka, ona trafia w ręce lokalnego władcy. On szuka ukochanej, przeżywając mnóstwo przygód, jest wielokrotnie acz bezskutecznie molestowany przez piękne damy, ona dzielnie opiera się awansom złego wielmoży i zachowuje dziewictwo. Koniec końców wszystko kończy się pomyślnie. Trafiają się dobrzy ludzie, Los odpuszcza i mamy klasyczny happy end.

Pierwszym bodaj romansem była zapewne Historia Chaireasza I Kaliroe niejakiego Charitona, potem pojawiły się Przygody Leukippe i Klejtofonta Achillesa Tatiosa z Aleksandrii, Dafnis i Chloe Longusa, Opowieści efeskie Ksenofonta z Efezu i zapewne najlepsza rzecz - Opowieść etiopska o Theagenesie i Chariklei Heliodora z Emesy. Można do antycznego romansu także zaliczyć słynne i wciąż czytane Metamorfozy albo Złotego Osła Apulejusza.

Nie ma w antycznym romansie tła historycznego, geograficznego. Postaci są umowne, choć gdzieniegdzie pojawiają osoby historyczne. Nie szukajmy więc w Opowieściach efeskich opisu starożytnego Efezu. Nie spodziewajmy się znaleźć podstawę psychologiczną działań bohaterów, ale czy w harlequinie tego właśnie szukamy?

Ale nie umniejszajmy dokonań pierwszych powieściopisarzy.  Przecierali szlak. Byli odkrywcami, a takim zawsze należy się szacunek.

PS. Romanse były/są tłumaczone na język polski i są na ogół dostępne czytelnikowi. Polecam Opowieść etiopską Heliodora. Jest całkiem niezła i dość… gruba. Na deszczowe lato - dlaczego nie?

lipcowo, 2016 r.

© Ryszard Lenc