Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Każdy z nas ma zapewne takiego znajomego. Napuszony, rozkłada ogon jak paw, absolutnie pewny siebie i swej wartości, dumny ze swej pozycji i osiągnięć (ich przejawem bogactwo, z którym się absolutnie nie kryje), w obejściu hałaśliwy, uciążliwie kordialny, niezważający na niedostatki języka, wymowy, wykształcenia, zabiera głos na dowolny temat, na wszystkim się zna i ma wyrobione zdanie w każdej sprawie. Mistrz dobrego smaku, człowiek o wyrobionym guście, otaczający się tym, co najdroższe i najbardziej poszukiwane, zbytkownymi meblami, najchętniej w dębinie i skórze, bibelotami, które zbiera przez całe życie i z których jest bardzo dumny. Artysta podniebienia, znawca win, wyrafinowanej kuchni. Obok niego pani Trymalchionowa, lekko schowana za mężem, ale przecież pokazująca się kiedy trzeba i wygłaszająca swoją porcję mądrości. Zawsze błyszcząca, kolorowa – w żadnym wypadku nie jest skromną, szarą panią pawową.
To wyzwoleniec Trymalchion, bohater sławnej uczty z „Satyrikonu” Petroniusza. Czy autor „Satyrikonu” to ów Sienkiewiczowski magister elegantiarum, wyrafinowany, niedbały, pozornie zblazowany patrycjusz, przecież znakomity znawca poezji i sztuki, niechętny uczestnik uczt cesarza Nerona? Zdania są podzielone. O Petroniuszu i jego wspaniałym dziele pisze we wstępie do książki nowy-nienowy tłumacz, Leszek Wysocki. Pisze o świecie „Satyrikonu”, o jego postaciach, o książce samej, jej konstrukcji, języku. Która do naszych czasów dotrwała – niestety! – niekompletna, bez początku, bez znaczącego kawałka środka, bez ksiąg końcowych. Przetrwała za to 2000 trudnych lat „Uczta Trymalchiona”, opis rzymskiego kulinarnego rozpasania i obraz mentalności ludzi tych czasów; dodać trzeba od razu – jakiegoś wycinka społeczeństwa.
Nie czytam ksiąg łacińskich w oryginale, szkoda, szkoda, ale jak świetnie pochłania się to żywe tłumaczenie Leszka Wysockiego, który co i rusz wyjaśnia swoje wybory, porównuje je z filologicznym obrazem oryginału, z decyzjami innych tłumaczy (na różne języki europejskie). W efekcie dostaliśmy przekład nieco uwspółcześniony, ale te anachronizmy nie rażą, wręcz przeciwnie – one przybliżają bohaterów: Enkolpiusza, Eumolpusa, Gitona, Trymalchiona, Fortunatę. Nie jest to przy tym przekład językotwórczy na siłę, co tak razi np. przy lekturze Apulejuszowych „Metamorfoz”. Petroniusza-Wysockiego „Satyrikon” czyta się!
Drugie wydanie ukazało się niedawno w PAU, w Krakowie w 2015 r.
„Zanim skończył ględzić, wjechała na stół taca z ogromną świnią. [...] Podziw nasz był tym większy, iż na nasze oko świnia była teraz znacznie pokaźniejszych rozmiarów niż wtedy, gdy wytypowano ją do zarżnięcia”... A dlaczegóż to? Dowiecie się, czytając.
wrzesień 2016
© Ryszard Lenc