nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

Wędrówka 25. Tajemne pismo czy tylko takie bazgroły

2017-06-16 14:21

Gdy w swym życiu czytałem różne opracowania naukowe, wykłady czy też książki popularyzujące naukę, ogromną przyjemność sprawiało mi zawsze poczucie, że autor ma, po pierwsze, dar dany od Boga, po drugie, wkłada w to, co robi, całe serce, całą duszę. Dzięki owemu darowi pojawia się coś jakby geometryczne podobieństwo, które sprawia, że dziedzina, którą autor uprawia, w jakiś sposób „przylega” do niego. (Bo można zajmować się czymś, nawet z pewnymi sukcesami, nie mając jednak do tego prawdziwego powołania, talentu).
Sam dar Boży nie wystarcza jednak, by czytający, studiujący miał radość z czytania, studiowania tego, co autor napisał. Aby tak się stało, człowiek piszący musi być w to, o czym pisze, wciągnięty na maksa, by po prostu lubił to robić (wcześniej badać, potem o tym pisać). Dzięki połączeniu tych dwóch komponentów dzieje się coś niebywałego – i piszący, i potem czytający mają wielką frajdę. Kiedyś, za młodu, odczuwałem coś takiego studiując Wykłady Feynmanna z Fizyki. Zdarzało się że trafiałem później na coś podobnego.
Ostatnio znów miałem szczęście przeżyć radość z czytania. A sprawił to pan Andrzej Wypustek, który obdarował nas kilkoma książkami, z których ja miałem okazję przeczytać trzy: Magia antyczna, Życie rodzinne starożytnych Greków oraz Bogowie, herosi, wybrańcy. Jest Andrzej Wypustek pracownikiem naukowym Uniwersytetu Wrocławskiego, a „jego zainteresowania naukowe koncentrują się wokół historii starożytnej ze szczególnym uwzględnieniem dziejów religijnych starożytnej Grecji i Rzymu oraz okresu hellenistycznego” (cyt. za Wiki). Erudycja, swada, lekkość pióra. Brawo.

Ale nie tylko o samym A. W. jest ta Wędrówka, a o fragmencie jednej z książek, Magii antycznej. Otóż na ołowianych tabliczkach, na skrawkach skóry, na papirusach, na papierze wreszcie, obok magicznych napisów, zaklęć, badacze znajdują tzw. charakteres. Jak je opisać? To malutkie kółeczka połączone w różne figury, układy, sekwencje, które przypominają raczej dziecięce rysowanki.

Pisze Wypustek: „Być może znajdzie się kiedyś badacz, który odcyfruje to wciąż nieodczytane magiczne pismo, gdyż jest przecież wielce prawdopodobne, że znaki te znaczyły coś dla ich twórców. [...] Tylko w jednym miejsc antycznej literatury znajduje się aluzja do charakteres”. To oczywiście Apulejusz (rl).
Czy to naprawdę nierozpoznany język, czy po prostu bazgrołki starożytnych adeptów magii? Champollionie, zrób coś albo przynajmniej powiedz.

czerwiec 2017

PS
Wakacje tuż-tuż. Może komuś uda się odczytać charakteres? Szanse rosną, gdy będzie padało.

© Ryszard Lenc