Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Władcy zawsze mieli doradców. W każdym czasie i miejscu. Nie wiem, czy Dżyngis Chan i Atylla ich mieli, ale trudno sobie wyobrazić, by nie. Rzymscy cesarze, o których ostatnio piszę, mieli radę cesarską i „przyjaciół”, których radzili się w różnych sytuacjach i problemach. Administracyjnych, legislacyjnych, wojskowych i wojennych. Ci bardziej zrównoważeni jak August, Wespazjan, Tytus, Trajan, Hadrian, Marek Aureliusz, że ograniczę się do pierwszych dwóch wieków, korzystali z dorady często i chętnie, ci szaleni, niezrównoważeni (przynajmniej w pewnym okresie czasu), jak Kaligula, Neron, Kommodus woleli słuchać głosu, jaki dobywał się z ich wnętrza. Nikt wszakże nie jest omnibusem, alfą i omegą i doradców mieć powinien, by zasięgnąć opinii, bo potem i tak decyzję zwykle podjąć musi sam. Po latach o tych gremiach doradców zapominamy i zdaje nam się, że to cesarz, król, wódz, prezydent czy premier myśli i działa sam. Ocena po latach spada na niego, chyba że jakiś doradca wybił się na niepodległość i przeszedł do historii. Tak jest z Lucjuszem Anneuszem Seneką, zwanym Seneką Młodszym, filozofem stoikiem, zarazem wychowawcą i doradcą Nerona od chwili, gdy matka cesarza Agryppina ściągnęłą go z wygnania i powierzyła Senece opiekę nad synem do roku 62, gdy Seneka powiedział „dość” i wycofał się z życia publicznego, osiadając w Nomentum pod Rzymem. W 65 roku filozof umarł w kąpieli, popełniając na rozkaz Nerona samobójstwo, oskarżony o udział w spisku Pizona. Ocena tego człowieka jest trudna i mamy tylu przeciwników Seneki, co jego zwolenników.
Ci, którzy są przeciw, podnoszą hipokryzję, ci, którzy są za – jego dobry wpływ na Nerona (w początkowym okresie, bo potem już nie). Prawdą jest, że po zabiciu matki (w czym może Seneka maczał palce), Agryppiny Młodszej, śmierci prefekta pretorianów Burrusa i odejściu z polityki Seneki Neron mógł objawić swą prawdziwą naturę. Rację więc miał Seneka, gdy po powrocie z wygnania z Korsyki pisał o Neronie: „Niemożliwe jest, by ów dziki lew, zakosztowawszy raz ludzkiej krwi, nie odkrył w sobie wrodzonego okrucieństwa”. Dla moich czytelników, którzy chcą się czegoś więcej o Senece dowiedzieć mam książkę Pierre’a Grimala „Seneka” (Grimal to ten od znakomitego „Słownika mitologii”). Grimal pisze o filozofie nadspodziewanie dobrze, anaizuje dogłębnie jego stoickie poglądy, choć trochę omija jego wpływ na różne polityczne decyzje augusta. Muszę przy okazji wspomnieć, że ocena Nerona się zmienia i już nie myślimy o nim jak o szaleńcy, tyranie. Cóż, do złych notowań tego cesarza przyczynili się chrześcijanie, a także współcześni Neronowi historycy i pisarze.
Zacytuję tu takie zdanie Seneki: „Ludzie mają mi za złe, że jako bogacz zalecam w mych pismach ubóstwo. A gdzież napisano, że tak nie może być? A czy biedak nie może zalecać, by człowiek był bogatym? Rzecz na tym polega, byś się nie przywiązywał do życia i w każdej chwili był gotów ze wszystkiego zrezygnować. Z bogactwa i biedy”.
Jakże to więc było z Seneką? Stoik zarazem łowca pieniędzy (pożyczki na procent) i posiadacz wielkiego majątku. Który tak przecież umiał pisać o niewolnikach: Siła to niewolnicy. Owszem, lecz i ludzie. Siła to niewolnicy. Owszem, lecz i współtowarzysze. Siła to niewolnicy. Owszem, lecz także i przyjaciele”.
Miłośnik antyku i filozofii sięgnie do źródeł: „Listów moralnych do Lucyliusza”, „Dialogów”.
Mnie Grimal przekonał. Że Seneka w tych trudnych okolicznościach wywiązał się ze swego zadania nadspodziewanie nieźle. Dla wątpiących – Stagiryta też sobie za bardzo nie poradził z Aleksandrem. Te pszczoły umieją zbierać nektar, tylko nie zawsze wiedzą, jak trafić do ula.
Obawiam się, że nasze pszczoły (xxx – pod xxx proszę sobie podstawić, kogo tam kto chce) nawet tego nektaru zbierać nie umieją...
PS
Napiszę niebawem, jak stoików i ich myślenie widzi dziś Paul Veyne, inny znawca starożytnego Rzymu.
26 listopada 2019
© Ryszard Lenc