nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Tomasz Majzel Święty spokój

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

WĘDROWNICZEK, Czytając wiersze... Anny Tlałki

2015-02-15 10:55

Podmiot liryczny najnowszego tomu Anny Tlałki „Kobieta – raz i dwa i” (Kraków 2014) odnajduje się w tym, co pierwotne (archetypiczny podział na „męskie” i „żeńskie”) oraz naturalne (biologiczny wymiar życia oparty na cykliczności przyrody). Poetka ze Śląska Opolskiego poszukując kulturowych źródeł kobiecej tożsamości, wprowadza do swoich wierszy liczne symbole, motywy, toposy, czasem jedynie sygnalizowane bądź w sposób aluzyjny sugerowane. Oszczędność w gospodarowaniu środkami wyrazu służy literackiemu kamuflażowi i w konsekwencji czyni utwory Tlałki nieco hermetycznymi, niedopowiedzianymi. Ale taka jest współczesna poezja, tak się teraz pisze.

Feminizm splata się w tym zbiorze z metafizyką, czasoprzestrzeń z wiecznością, sztuka z nauką, dzieciństwo z dorosłością, a bajki z rytuałami; nic więc dziwnego, że cielesność, erotyzm i macierzyństwo wytyczają kierunek poezji drogi, na której przewodnikami są Miciński, Stachura i Wojaczek. Pośród licznych symboli, jakie przywołała autorka, szczególne znaczenie zdają się mieć: woda (oraz pokrewna jej: rzeka), światło (słońce, ogień), wiatr (oddech), sól, skała, drzewa (las), ziarno, owoce i korzenie, krew (serce), ryby oraz różne gatunki ptaków. Nietrudno zauważyć, że większość z nich jest biblijnej proweniencji, co koresponduje z treściami ostatniej części tomu, w której podmiot dociera do sedna – nadziei, jaką niesie Boże Narodzenie, gdy „pękają kry jak łamany opłatek”.

Wcześniej jednak zalicza różne stadia pesymizmu, którego wyznacznikami są: rozczarowanie, alienacja, ból, lęk, blizny, zmęczenie, bezdomność, trywialność. Konstatacji, że nie ma szczęśliwych wysp, towarzyszy paradoks: „ludzie częściej skaczą, / niż budują mosty”. Jedynym stałym mostem jest dla kobiety poród, ale marna to pociecha, gdyż „dzieci rodzi się dla świata”, a potem „odchodzą z prądem rzeki”.

Pragnąc miłości, przygotowana jest jednak na jej utratę, bo doświadczyła już przeminięcia dzieciństwa i odejścia matki. Może zatem stać się teraz jak woda, bez czucia w środku; może być podzielna („zawsze przez dwa lub więcej”) bądź istnieć w półcieniach i nieokreśloności. Zanim jednak nastąpi koniec świata, bohaterka liryczna musi dalej robić dobre wrażenie jako kobieta. Schronienie przed światem zewnętrznym daje jej skóra, która z drugiej strony symbolizuje aspekt seksualny. „Ból rodzi nadzieję”, skóra się hartuje i można ją zmienić dla świata, ale tak naprawdę trzeba „być tylko sobą”, a jednocześnie „samej sobie światłem”.

„Szukam bliżej uniwersum, pośród drzew” – wyznaje poetka w wierszu „Las”, ważne są więc dla niej mijane po drodze krajobrazy, rejestrowane kolory i dźwięki, pamięć przechowująca wspomnienia, a także syntonia jako bezcenna wartość w relacjach z innymi oraz cisza i milczenie sam na sam ze sobą. Choć życiem oraz czasem rządzi zasada panta rhei, to poszczególne rzeki wpadają przecież do większych wód, gdzie my – artyści „jesteśmy / jak jedno morze, // odnajdujemy siebie w cudzych wersach”. I tymi pełnymi wiary w ludzi oraz literaturę słowami kończy Anna Tlałka swój drugi tomik.

Dodać należy, że jest ona nauczycielką oraz miłośniczką muzyki chóralnej i poezji (to chyba oczywiste!). Książkę ilustrują portrety kobiet mistrza Modiglianiego.

© Marek Czuku