Strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej o plikach cookies na naszej stronie.[Zamknij]
nowości 2025

Gustaw Rajmus Królestwa

Karol Samsel Autodafe 8

książki z 2024

Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy

Edward Balcerzan Domysły

Henryk Bereza Epistoły 2

Roman Ciepliński Nogami do góry

Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3

Anna Frajlich Odrastamy od drzewa

Adrian Gleń I

Guillevic Mieszkańcy światła

Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Zdzisław Lipiński Krople

Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden

Tomasz Majzel Części

Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła

Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta

Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu

Karol Samsel Autodafe 7

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III

Marek Warchoł Bezdzień

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

WĘDROWNICZEK, Empatia ZH

2015-04-11 10:28

Szanowny Panie, mnie również jest smutno, zwłaszcza że tak wiele w tak krótkim czasie zdało się nas połączyć. I mimo że minęły już 54 lata od naszego rozstania (mam nadzieję, że jeszcze obaj żyjemy, przynajmniej duchowo), pozwalam sobie przesłać Panu krótki wierszyk na pożegnanie (tak to trzeba, niestety, nazwać) i na pociechę jednocześnie. Choć w gruncie rzeczy to poważna sprawa, w końcu to tylko postmodernizm.

stoję na brzegu purpurowego sznura
w pielgrzymce przez kolczaste druty rzek
do Wielkiej Matki Renesansu tłustej
i – Bogiem a prawdą – niezbyt ładnej
Włoszki z domalowanymi zresztą
w ramach dekonstrukcji wąsami

stoję i patrzę i daję świadectwo obrony
królestwa bez kresu i miasta popiołów
która będzie trwała do końca podróży
Pana Cogito przez wieki i pustynie
bo on jest wierny on idzie
bo on jest Miasto

na moich oczach surrealizm
zamienił się w totalizm
halucynacji Freuda urojeń
Stalina obsesji Hitlera
i wszystkich lęków ludzkości
oraz jej manii wielkości

Pan Cogito stoi na brzegu
purpurowego sznura i liczy
na pamięć której nie może
zabraknąć gdy zniknie
cienka linia horyzontu i kresu
tego pięknego i różnego świata

Nie piszę: „Żegnaj Przyjacielu”, ale „do następnego”; może kiedyś znowu się spotkamy...

Uściski
MC

© Marek Czuku