Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
6.05.21 Łódź
Kolejne spotkanie online, tym razem w łódzkim Domu Literatury. Gościem jest Kacper Bartczak, amerykanista, poeta, tłumacz, krytyk literacki, łodzianin. Przez meandry jego nowego tomu wierszy i prozy „Widoki wymazy” prowadzi Rafał Gawin. Zalążkiem myślenia o tym zbiorze były pejzaże mentora poety, profesora amerykanisty Jerzego Durczaka, również świetnego fotografa. Wiersze z tomu Bartczaka korespondują z tymi krajobrazami, a zdjęcie autorstwa profesora zdobi okładkę.
Dyskusja kieruje się ku problemowi podmiotowości. Podmiot trudno się odnajduje w tych wierszach, natomiast jest silnie obecny w prozach. Ten tom jest wersyfikacyjnie intensywny, wersyfikacja musi – według KB – pracować i być związana z brzmieniem i znaczeniem. Autor zdaje sobie sprawę z tego, że ta forma może niektórym czytelnikom sprawiać trudność. Potem czyta kilka swoich wierszy. To lingwistyczna „jazda bez trzymanki”, realizująca się na wielu poziomach, w różnych rejestrach i warstwach. Pojawia się zabarwiona skrytymi emocjami ironia, zaangażowanie. Z kolei prozy to fragmenty-odpryski z dziennika pandemicznego, zapisy wędrówek po Łodzi. Jest tam duży poziom gęstości i mocno zaznaczone „ja”.
Autor-naukowiec sprawdza w praktyce swoje teorie już jako pisarz. Jego zdaniem wiersz nie może przyzwolić na to, że istnieje coś poza nim, że może uciec od wieloznaczności. Zapis jest jedyną rzeczywistością i jest umowny. Nie wiadomo, co jest dosłownością. To, co nazywamy literaturą, jest grą. Nie wiemy, gdzie jesteśmy, a rzeczywistość jest wielowymiarowa. Zapis literacki usiłuje za tym nadążyć. W obrębie tej gry zawsze wraca pytanie: gdzie my jesteśmy, gdzie jest podmiot? Literatura zawsze jest i powinna być fikcją. Tę grę z własną fikcyjnością wymyślił Gombrowicz. Ważny w Polsce był John Ashbery, gdyż przeniósł tutaj dyskusję na temat tożsamości autora i miejsca podmiotu (w czasach, gdy on pisał, dominowała liryka konfesyjna). Podmiot zawsze jest sztuczny. Autor zostaje z niczym, ale czasem pozostaje mu jakaś poświata. Może coś ginie, ale nie bezpowrotnie, bo zostaje ślad, choćby w zapisie.
Kacper Bartczak wprowadził do języka polskiego troje amerykańskich poetów: Charlesa Bernsteina, Rae Armantrout i Petera Gizzi. Są oni bardzo popularni w środowiskach młodopoetyckich. A na koniec, ku zaskoczeniu prowadzącego, poeta przyznaje się: „Jestem romantykiem”.
© Marek Czuku