Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
28.05.22 Łódź
Dzisiaj już po raz dziewiętnasty spotyka się w moim mieście kilka tysięcy miłośników biegania, by wziąć udział w dorocznym Biegu Ulicą Piotrkowską na dziesięć kilometrów. Startuję i ja, a jest to mój debiut w tych zawodach. Biegowe miasteczko zlokalizowano w Ogrodach Geyera przy Białej Fabryce, a obecnie siedzibie Centralnego Muzeum Włókiennictwa. W pobliżu – już na samej ulicy – znajduje się start i meta.
Początek wyznaczono na godzinę dziewiętnastą, co mi bardzo odpowiada, bo jestem typową sową. Pogoda jest niezbyt korzystna jak na koniec maja: temperatura w okolicach dwunastu stopni i cały dzień wisi ryzyko przelotnych deszczów. Ale na szczęście tuż przed startem przestaje kropić, a gdy człowiek jest rozgrzany – umiarkowana temperatura wcale nie przeszkadza. Zaczynam spokojnym tempem, gdyż kołacze mi się w tyle głowy: „nie rumakuj, bo ci prądu zabraknie”, ale po paru kilometrach, w okolicach Dworca Fabrycznego – wydłużam krok i przez jakiś czas wszystkich po kolei wyprzedzam. Trasa jest bardzo łódzka, przyjemnie mijać charakterystyczne dla miasta miejsca i obiekty. Dobiegamy do ulicy Jaracza i zawracamy na Piotrkowską. W pobliżu dawnego Horteksu kibicująca nam grupka dziewcząt wystawia dłonie, przybijamy więc wszystkim po kolei piątki. Potem robię to samo na skrzyżowaniu z policjantką w białych rękawiczkach. Na środku ulicy zagrzewa nas do boju barwna Pani Łódź, czyli performerka Megi Holi, secesyjna dama w kwiecistym kapeluszu i sukni w kolorach łódzkiej flagi, z motywami herbu oraz elementami krajobrazu z łódzkich pocztówek.
Jeszcze tylko zakręt w prawo, w kierunku Parku Poniatowskiego, i z powrotem na Piotrkowską. Do mety pozostało jedynie półtora kilometra, a trasa jest opadająca, można zatem przyśpieszyć, oczywiście jeśli zachowaliśmy siły na końcówkę. Biegnie mi się dziś bardzo dobrze, wyciskam więc, „ile fabryka dała”. Na mecie mierzą mi czas, słabszy co prawda o osiem minut od życiówki sprzed ośmiu lat, ale to i tak dobrze, bo spodziewałem się znacznie gorszego z uwagi na dłuższą przerwę, jaką miałem w bieganiu. Ostatecznie jestem 2877. na 3116 osób, które ukończyły bieg, a w swojej kategorii wiekowej – 79.