Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
5.04.21 Łódź
Lany poniedziałek, za oknem dwanaście stopni, wybieramy się więc z Dorotą na świąteczny spacer do Arturówka. To kompleks rekreacyjno-wypoczynkowy w północno-wschodniej części Łodzi, położony wokół trzech sztucznych stawów na Bzurze, w pobliżu jej źródeł. Nazwa upamiętnia syna właścicieli Łagiewnik i Soboty, Artura Zawiszę Czarnego, powieszonego w 1833 roku przez Rosjan za działalność patriotyczną.
Podobny do nas pomysł miało sporo ludzi. Nie ma wprawdzie tłumu, ale stale kogoś mijamy – a to pojedyncze osoby, a to pary bądź całe rodziny. Mnie się udaje spotkać znajomego z pracy, mecenasa Darka. Wielu łodzian czynnie spędza czas – na rowerze lub w biegu, starsi zaś preferują kijki, a dzieci – małe rowerki. W zimnej wodzie hartuje się czwórka wiosennych „morsów”, w pobliżu pluska się kilka kaczek, dochodzi z dala ćwierkot niemrawych jeszcze ptaszków. Do kompletu fauny trzeba dodać domowe pieski, którym właściciele wreszcie pozwalają się wyszaleć.
Obchodzimy staw dookoła i wchodzimy do lasu, z którym Arturówek graniczy od północy. Idziemy niebieskim szlakiem lekko pod górkę i mijamy bokiem Rezerwat Las Łagiewnicki. Wiosna jeszcze się na dobre nie rozbudziła, zieleni jak na lekarstwo, wokół rozpościera się dywanik zeschniętych szaroburych liści. Za to drzew urodzaj: rozpoznaję świerki, sosny, brzozy i dęby, a jest tu ich znacznie więcej, bo łącznie z krzewami ponad sto gatunków.
Czas mija szybko, pora wracać. Wdychamy ostatni haust świeżego, rześkiego powietrza. W ciągu osiemdziesięciu minut przeszliśmy siedem kilometrów.
© Marek Czuku