Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Gdybym miał jednym słowem opisać poezję Tomasza Majzela, to bez wahania powiedziałbym „minimalizm”. Źródeł tej strategii lirycznej szczecińskiego poety upatruje autor posłowia, Piotr Michałowski, w idei poetyckiej syntezy (Julian Przyboś) i metafizycznego milczenia (Ryszard Krynicki). A w dalszej perspektywie sięgnąć można do tradycji poetyckich miniatur – haiku, fraszek i limeryków.
Wiersze z tomu „Osiemnasty” (Szczecin, Bezrzecze 2019) są krótkie albo bardzo krótkie i na ogół autotematyczne – o pisaniu, poezji, książkach, literaturze. Ale też o pogodzie, przyrodzie, czasie – i o stanach ducha podmiotu, ułomnej pamięci oraz sprawach ostatecznych. W budowie tych miniaturek wykorzystano całą gamę słownych gier, międzywyrazowych napięć oraz pojemnych semantycznie przerzutni. Ale nade wszystko przestrzeń poezji Majzela tworzą niedopowiedzenia, często urwane w pół myśli, frazy, przekierowujące uwagę czytelnika w obszary, o których się milczy. Bo to, co znajduje się poza zapisem, jest chyba najważniejsze. „Każdy wyraz // jest ważny – milczeć” – precyzuje autor.
Szczególne miejsce zajmuje więc w tych wierszach cisza, bo – jak zauważa poeta – „pomiędzy mną a mną zawsze / coś jest”, nawet gdy nikt o tym nie wie i nikt tego nie widzi. Wrażliwy czytelnik może sobie jedynie wyobrazić, co znajduje się między słowami, w otwartej przez autora strefie. Przemawia on z pozycji nieobecnego (jednocześnie odczuwając „lęk nieobecności”), stąd jego pisanie to wierzchołek góry lodowej. Możemy się tylko domyślać istnienia ukrytego przed światem – drugiego świata „tajnych misji literatury”. A może tak po prostu jest i musimy się z tym pogodzić, że o wiele więcej nie wiemy niż wiemy, i tak już pozostanie.
„Nic mnie nie zaskoczy // Gdybym zaczął mówić o swojej nieobecności” – pisze poeta w przedostatnim w tomie wierszu, by w ostatnim kontynuować tę myśl. Jest to utwór bez tytułu, składający się z samego wielokropka.
© Marek Czuku