W Hiszpanii defrankizacja totalnie się zbłaźniła, także na odcinku hipicznym. A zaczęło się w nadmorskim Santander. Tamtejszy sędzia Bernardino Ruiz, wydał nakaz powrotu pewnej figury usuniętej w roku 2008, na fali zapaterowskiego szaleństwa, z palcu przed zarządem miasta. Wniosek o powrót figury konia, i to bardzo obciążonego historycznie, ponieważ dosiadał go sam el caudillo, złożyło Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt, motywując swój wniosek słuszną tezą, że wzmiankowany koń nigdy nie był frankistą a zachodzili podejrzenie, że współpracował z reżimem wbrew swojej woli a także, być może, wbrew swej orientacji politycznej. Sam konny pomnik generała Franco wzniesiono w roku 1964, a teraz, do Świąt Bożego Narodzenia 2015, ma powrócić na pierwotne miejsce sam rumak. Figura generała pewnie trafi na śmietnik.
© Tadeusz Zubiński