Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
copyright © https://dajprzeczytac.blogspot.com 2024
„Garderoba cieni” to zbiór zaledwie dwudziestu sześciu krótkich wierszy. Jednak tu wcale nie chodzi o ilość, bo jakość tych miniatur zachwyca!
Franciszek Lime potrafi budować nastrój w wierszu. To chyba najbardziej podoba mi się w jego książce. Nieustannie bowiem coś tu czujemy, i to z dużą intensywnością. Najczęściej będzie to niepokój, takie swoiste drżenie.
Poeta snuje swoją liryczną opowieść poprzez ciąg dziwacznych obrazów. W zasadzie tylko odmalowuje pewne obrazy, nie wchodzi w szczegóły, nie podpowiada. To zatem wyobraźnia czytelnika będzie miała tu sporo do powiedzenia!
Bo oto „Garderoba cieni” wita nas widokiem nagiej „czarnej matki”, pogrążonej w tańcu „swojego obłąkanego umysłu”. I właściwie z takim widokiem nas Lime pozostawia. Każdy następny wiersz wnosi dodatkowe informacje, ale zupełnie niczego nie wyjaśnia.
Czytelnik więc, pośród tych poetyckich cieni błąka się i próbuje wyczytać coś z ich kształtu. Jeden z nich to „ubóstwo”, inny przypomina „zło”. Wszystkie zaś mienią się jakimś zwątpieniem, niezrozumieniem i poczuciem totalnej bezradności.
Bohaterowie tomu są niczym obiekt do obserwacji, na podstawie jej zachowań poznajemy „zimną prawdę” o jej świecie i jest ona do granic zatrważająca. Błądzi, nie ceni siebie i sprzedaje się za „sukienki i szpilki”. Nauczona tradycją, karmiona wstydem.
Lime rozpościera przed nami dość niepokojące obrazy, bo oto kobieta jest zdolna „rodzić już tylko / zgniłe dzieci”, innej „obcięto włosy”, ktoś znów pije kawę ze swoja zmarłą matką.
Niektóre cienie są doskonale widoczne, a inne tylko majaczą pośród nocy, wiecznej ciemności. Można tu też poczuć się jak podczas spektaklu. Bo oto rozgrywa się przed nami pewne gra, ale my mamy dostęp jedynie didaskaliów. Wiersze z „Garderoby...” są właśnie takim opisem tego, co się dzieje na poetyckiej scenie.
W drugiej części zbioru pojawia się konkretne umiejscowienie (które można przeczuć wcześniej) – „oddział”. I jest to miejsce budzące grozę:
na oddziale nikt nie patrzy w oczy
ból jest prawdziwy
gorący piasek
pszczela żółć
boi się pisać wiersze
lekką ręką wkładać
je w ciepło i krew.
Zachęcam więc do zajęcia miejsca w pierwszym rzędzie tego osobliwego teatru i obserwowania nie tylko tego, co dzieje się przed nami, ale przede wszystkim, co wówczas kluje się w środku, jakie emocje się pokazują i co one oznaczają.
Kinga Młynarska
Franciszek Lime Garderoba cieni – http://www.wforma.eu/garderoba-cieni.html