Nowości 2020

Andrzej Ballo Made in Roland

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Jarosław Jakubowski Wojna

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Paol Keineg Powrót do Bretanii

Bogusław Kierc Płomiennie obojętny (o chłopcu, który chciał być Bogiem)

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy II

 

Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

"Kino moralnego niepokoju", https://czytanieisluchanie.blogspot.com, 31.07.2018

Recenzje » Recenzje 2018 » "Kino moralnego niepokoju", https://czytanieisluchanie.blogspot.com, 31.07.2018

copyright © https://czytanieisluchanie.blogspot.com 2018

„(...)4
Stoi kolejka po sobotnie gazety
nie za rano nie za późno –
jeszcze się po śnie przeciąga
zbiorowe ciało osiedla,
a już rozkosznie drętwieje
przed dotknięciem końca świata,
ostatnich wiadomości”.
Piotr Matywiecki

Często zarzucam sobie, wyrzucam z siebie strumienie niezadowolenia i gniewu. Wściekłość przed lustrem. Mam żal o zły dobór czasu. Klnę i drę się, że nie zrobiłem „tego-tamtego” wcześniej, we właściwym momencie. Ten skowyt jest słyszalny. Sandra też syczy i wygłusza mnie swoim rozsądkiem: „Ważne, że to w ogóle zrobiłeś”.
Piszę znowu „ja” – „o sobie”, bo moje rozrośnięte EGO cierpi. Mam żal do siebie i świata, że „Ferma ciał” trafiła do mnie dopiero teraz, trzy lata od premiery. Bo książka ta, to znakomita literatura piękna. To literacki zapis EKG ludzkiego nieradzenia sobie z „darem życia”.

(Ostatnio, też dawno po premierze, przeczytałem „Miłość” Ignacego Karpowicza. Książka słaba, zła. Zamierzony grafomański burdel mnie nie przekonał wcale, w ogóle. Pisanina podobała się niektórym, bo wiadomo... Karpowicz. Bzdura! Ferma ciał mogłaby spokojnie być promowana pod tytułem MIŁOŚĆ. To jest – jest powieść o uwielbieniu, zatraceniu. Kurwa, o miłości jest) .

Blurb z ostatniej strony, podpisany przez Macieja Roberta, nawiązuje do celuloidowej przypowieści. Autor głosi: „Świetna rzecz, bardzo filmowa”. Zaraz potem przywołuje i powołuje się na wizje Romana Polańskiego. Nie dyskutuję. Widzę to po prostu to inaczej. Ferma ciał, to nie jest scenariusz. To wyśmienity scenopis. Gotowiec.

(Gdyby Kieślowski żył, to wiedziałby kogo wykorzystać intelektualnie. Jarosław Maślanek, tak tylko on (!). Pieprzone, zmanierowane kino moralnego niepokoju w odświeżonej, czystej formie. „Amator” ze scenariuszem i w reżyserii mistrza K.K. Z doskonałą kreacją Jerzego Stuhra i jego wkładem w dialogi. Gdy „przeżywałem” „Fermę ciał”, to miałem kadry przed sobą, ten sam sposób narracji. Ten sam punkt obserwacyjny. Tu i tam, zaczątki „Dekalogu”) .

II piętro – Monolog z trupem w tle.
Jeden z najlepszych tekstów o miłości jaki mnie trafił jak obuch siekiery. Jarosławie, imienniku – płakałem. Jarosławie, pisarzu – gdy rankiem piłem kawę (jedną, drugą, trzecią) wciąż nie mogłem się uwolnić od obrazów tej rozmowy, tego monologu. Potem i ja gadałem z martwym ciałem Bożeny, matki mojej.

Z tej prozy „wyrastają skrzydła” (David Vann, „Legenda o samobójstwie”). Z tej prozy zostają zgliszcza. „A jeżeli sprawy nie ułożą się tak, jak ociec twierdził, że się ułożą? Co wtedy?” (znowu za Vannem).

Poprosiłem Cię mój Drogi Pisarzu, autorze, byś nadesłał mi swoje książki. Tak się stało. „Góra miłości” stoi na półce. „Ferma ciał” siedzi we mnie.

Głowiłem się, by określić, dookreślić formułkami to pisanie. Wpadło – wypadło – dopadło mi, mnie z (tyłu) głowy: nouveau roman (nowa powieść). Rzecz sformułowana i nazwana przed laty, ale dawno nie trafiłem, natrafiłem na tak bezwzględne wypełnienie tej literackiej pieczęci.

„(...)3
Mężczyzna wcisnął się między podwójne ogrodzenie.
Przyparty plecami do siatki drucianej a brzuchem do żywopłotu,
sekatorem obcina gałązki.
Tu blisko starzec brodzi w zielskach,
szuka niedopałka. Zapala, smakuje.
Kładzie się z ręką pod policzkiem, słońce go usypia”.
Piotr Matywiecki

W oparach pary, dymu, wilgoci ścian i policzków, kropli krwi. W wy-obco-waniu, w wy-klucze-niu.
Forma dzisiejszej recenzji jest inna. Z rozmysłem – w bałaganie życia – zabawiłem się kompozycją, bo co jak co – z taką prozą trzeba obchodzić się inaczej. Zasługuje (po stokroć) na narkotyczne esy-floresy. Zasługuje, by nazwać ją niezrównaną i mądrą.
A „w domach z betonu nie ma wolnej miłości”.
Jarek Holden


Jarosław Maślanek Ferma ciałhttp://www.wforma.eu/ferma-cial.html

  • Dodaj link do:
  • facebook.com