Nowości 2020

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

 

Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

"Nieważny język, ważne co ma się do przekazania", www.stetinum.pl, 10.05.2009

Recenzje » Recenzje 2009 » "Nieważny język, ważne co ma się do przekazania", www.stetinum.pl, 10.05.2009

copyright © www.stetinum.pl 2009

Nominowany do nagrody „Angelusa” (...) Dariusz Muszer jest pisarzem na stałe mieszkającym w Niemczech i piszącym w niemieckim języku. Jego książki nie są więc w Szczecinie znane na tyle, na ile zasługują. My postaramy się dowiedzieć o nim czegoś więcej.
Zdobył już uznanie niemieckiej publiczności, teraz, dzięki „Angelusowi”, ma szansę go poznać cała Polska. Mimo dzielących kilometrów i napiętego grafiku udało nam się uzyskać kilka odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Agata Pasek: Mieszka Pan na stałe w Niemczech, jak to się stało, że pańska książka została nominowana do „Angelusa” przez szczecińskie wydawnictwo?

Dariusz Muszer: Należy podkreślić, że zostałem zakwalifikowany do Angelusa nie jako autor polski, tylko jako autor niemiecki. Wolność pachnie wanilią napisana została przeze mnie całkowicie po niemiecku jako Die Freiheit riecht nach Vanille. Ukazała się w 1999 roku w Monachium w A1 Verlag i zdobyła nagrodę dla książki roku w Niemczech północnych. Książka ta potrzebowała 10 lat, aby zainteresował się nią jakikolwiek wydawca polski. Cieszę się, że mogłem ją – jako autor dwujęzyczny – przetłumaczyć dla szczecińskiego Wydawnictwa Forma, uzyskując na to stypendium Goethe Institut. Gdyby zatem nie poparcie strony niemieckiej i szaleńcza odwaga wspaniałego Pawła Nowakowskiego (Wydawnictwo Forma – red.), książka ta nigdy nie mogłaby się w Polsce ukazać. Przydałoby się, aby władze Szczecina dostrzegły w końcu jego olbrzymi wkład w rozwój kulturalny regionu, a przez to Europy. Pokaźny zastrzyk finansowy byłby tego należytym wyrazem.

W jaki sposób Pan, mieszkając w Niemczech, jest związany ze Szczecinem? Czy fakt, że Pana książki są wydawane w szczecińskim wydawnictwie świadczy o jakimś sentymencie do tego miasta?

Mam ogromny sentyment do Szczecina. To tutaj właśnie dzięki Krzysztofowi Niewrzędzie, najwybitniejszemu z żyjących polskojęzycznych pisarzy średniego pokolenia, wielkiemu szczecinianinowi i berlińczykowi, mogłem po wielu latach zaprezentować swoje teksty pisane po polsku. W latach 1998 – 2003 organizował on w Galerii „Piastów 75” u Jarka Eysymonta spotkania autorskie pisarzy mieszkających poza Polską. Czytałem również w Szczecinie na zaproszenie „Pograniczy” i Wydawnictwa Forma. Poza tym w latach 80. ubiegłego wieku pracowałem dla Estrady Szczecińskiej. Jeździłem wtedy ze swoim teatrem z przedstawieniami sztuki „Zwierciadło-Śmieszadło” (150 występów). Odwiedziłem już Szczecin wielokrotnie, poznałem tam wielu wspaniałych ludzi, z którymi piłem i bawiłem się, najczęściej do rana. Dla mnie, skromnego polsko-niemieckiego pisarza z Hanoweru, Szczecin pozostaje kulturalną stolicą Polski.

Mimo tylu lat spędzonych za granicą, czy czuje się Pan związany z Polską?

Co do stosunków z Polską, to proszę nie zapominać, że wywodzę się z Ziemi Lubuskiej (piszę z dużych liter, bo nie uznaję w tym wypadku zaleceń słowników ortograficznych – słowa pisarza). Pochodzę z rodziny przesiedlonej po wojnie z Zachodniej Ukrainy do Rzepina. Obecnie główny trzon mojej rodziny żyje w Gorzowie Wlkp. i okolicach (skąd tylko żabi skok do Szczecina). Odwiedzam ich regularnie. Jestem jednym z nielicznych Polaków, którzy, nie mając pochodzenia niemieckiego, piszą po niemiecku.

(...)

Co znaczy dla Pana nominacja do „Angelusa”?

Jest to na razie kwalifikacja, a nie nominacja. Nominacja ta jest dla mnie niezwykle cenna. Odbieram ją jako wyraz uznania i poparcia dla wszystkich autorów obcokrajowców mieszkających w Niemczech, którzy wybrali język niemiecki do wyrażania swych myśli. Angelus Silesius na pewno zaciera w tym momencie ręce z uciechy. Bo taka była wszak jego idea: nieważny język, ważne, co ma się do powiedzenia.

Dariusz Muszer Wolność pachnie waniliąhttp://www.wforma.eu/32,wolnosc-pachnie-wanilia.html

  • Dodaj link do:
  • facebook.com