Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
copyright © "Kuźnia Literacka" 2014
„Kocham tego, czyja dusza jest głęboka, nawet poranioną będąc
i którego drobne nawet przejście zgubić może:
gdyż chętnie przez most on przechodzi”.
Fryderyk Nietzsche
Z rozpaczy, utraty i bólu bierze swój początek prawdziwa filozofia ludzkiego tragizmu. Ten graniczny stan egzystencjalnego doświadczenia stanowić będzie zawsze najlepszy barometr prawdy. Prawdy o człowieku i jego (bez)mocy.
W najnowszej powieści kołobrzeskiego pisarza i poety, Lecha M. Jakóba, zmierzymy się z dialektyką ludzkiej skończoności. Już od progu słów inicjujących powieść, otworzy się przed nami, wybrzuszy tekstualnie i naprze z metafizyczną siłą skrajny rodzaj uczuć i stanów: spowodowany zamroczeniem alkoholowym specyficzny rodzaj niebycia, poczucie obcości i wyobcowania, ale także dramat porzucenia i wyboru, problem autentyczności, czyli bycia sobą, granicy ludzkich relacji i najważniejsze – śmierć, czyli rozpad.
Co symptomatyczne, powieść otworzy zdanie, które – niczym refren – złowróżbnie pobrzmiewać będzie na początku każdej z trzech części narastającego dramatu. Zły omen – kurze serce, odnalezione przez bohatera w śniegu – stanie się bowiem znamieniem tragedii, z której niespiesznie zwierzy się nam najważniejsza postać „Ciemnej materii” – Mateusz Hull, zwany przez domowników „Matem”.
To właśnie dzięki fascynującej pamięci Mateusza i poczynionym przez niego niezwykle sugestywnym, drobiazgowym, gęstym od emocji opisom życia z Re, dostępujemy zarazem tellurycznego, jak infernalnego sposobu życia. Architekt, twórca i kreator świata, wizjoner, wierzący w technokrację i potęgę miasta oraz w swą moc – nagle zostaje porzucony przez ukochaną kobietę. Po ponad dwudziestu latach wspólnych twórczych inspiracji i wysiłków w budowaniu podwalin pod dom zwany potocznie „Wiśnią”, zostaje sam w tym wielkim pustym miejscu, które nagle staje się zaledwie przestrzenią wegetacji, bo przecież nie życia.
Tragizm świadomości rozpiętej między dwiema nieskończonościami – tą, która go poprzedza i tą, która po nim nastąpi – jest tak olbrzymi, że w zasadzie pozostaje tylko chęć wyparcia czy zanegowania teraźniejszości. Dramat Mateusza polegać będzie na tym, że całkowicie uzależnił on swoje prawdziwe istnienie – działające, twórcze, chcące – od ukochanej kobiety. Porzucenie przez żonę stanie się więc dla niego równoznaczne z porzuceniem przez niego dotychczasowych aspiracji, więcej – z odrzuceniem życia, a przyzwoleniem na animalną wegetację. Odrzuci ponadto tak bliski mu język zdrobnień, kunsztownych rozpoetyzowanych fraz czy zadziwiających neologizmów. W konsekwencji uratowany przez niego pies pozostanie „Bezimiennym”. Rezygnacja z nazwania domownika będzie równoznaczna z twórczą kapitulacją, a schronienie się w alkohol pogłębi tylko autodestrukcję i świadomość absurdu.
Dzięki stanowi upojenia tok narracji nieustająco zmieniać będzie obrót: wspomnienia wizyt najbliższych Matowi przyjaciół, obraz twarzy i cudownych dłoni Re, spamiętane fragmenty strof, powracające natrętnie niczym noc, zabawy z synem, internowanie, oniryczne fantazmaty, erotyczne zakusy... – wszystko to będzie się spiralnie przeplatać, kotłować i zlewać. Rozmywać. Rozpadać. Roz...
Utrata – oto druga bohaterka powieści Lecha M. Jakóba, a jej obliczem nie będzie ten zwykły, pospolity smutek, który wynika z zaniedbania czy choroby, lecz smutek współczesny, który nadgryza człowieka od wewnątrz i czyni z niego chodzący cień, bezpańskie widmo. Utrata persewerująca z rezygnacją i pragnieniem, w „Ciemnej materii” ustanowi ekstrema, pomiędzy którymi Mat rozpina swą codzienność. To także Utrata, która nie pozwoli schronić się w drugiego człowieka, gdyż pamięć o Re jest wciąż zbyt silna. W końcu Utrata, która zawłaszczy bohatera, paraliżując jego czucie, myśli oraz zdolność percepcyjnego postrzegania. Pozostaną tylko „zdradzieckie ataki pamięci” i popęd. Freudowskie zdradliwe źródło.
Czy pod skorupą mroku „Ciemnej materii” wyłoni się jakiś refleks światła? Czy starczy odwagi, aby zmierzyć się z życiem? Wierzę, że tak.
Irmina Kosmala
Lech M. Jakób Ciemna materia – http://www.wforma.eu/274,ciemna-materia.html