Strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej o plikach cookies na naszej stronie.[Zamknij]
nowości 2025

Gustaw Rajmus Królestwa

Karol Samsel Autodafe 8

książki z 2024

Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy

Edward Balcerzan Domysły

Henryk Bereza Epistoły 2

Roman Ciepliński Nogami do góry

Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3

Anna Frajlich Odrastamy od drzewa

Adrian Gleń I

Guillevic Mieszkańcy światła

Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Zdzisław Lipiński Krople

Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden

Tomasz Majzel Części

Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła

Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta

Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu

Karol Samsel Autodafe 7

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III

Marek Warchoł Bezdzień

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

Bazgroły, 08.09.2017

2017-09-08 15:08

„Migotliwe teraz” może się ukonkretnić w urnie z popiołem. Niesamowitość tego konkretu bywa wzmocniona przez kontekst innej obecności, kiedy bliskość ołtarza sytuuje urnę w bezpośrednim sąsiedztwie kielicha z krwią i pateny z ciałem prawdziwego Boga i człowieka, Jezusa.    
Dla niewierzących może to być („poruszająca”) martwa natura o mistycznym „zabarwieniu”. A dla wierzących?
Mam to przed oczami, wiem, czyj (?) proch jest w urnie, wiem, czyje Ciało jest opłatkiem na patenie, wiem, czyja Krew jest winem w kielichu – i co?
To, co się dzieje wokół tych sakramentalnych faktów, zdaje się zaprzeczać ich rzeczywistej obecności. Ksiądz bajdurzy, cytując świętego Pawła, wykrzywiając intymne zetknięcie Tomasza z Jezusem. Pierdoli o niedowiarku.
„Uczestniczę we mszy pogrzebowej”. Dlaczego nie – żałobnej? Wiem, kim była ta, której proch (popiół) zmieścił się w urnie. Wierzę, Kim jest ten (jej sąsiad), który zmieścił się w mące zmieszanej z wodą i w winie (nawet byle jakim).
Wierzę, ze tych dwoje padło sobie w ramiona, śmiejąc się i obejmując najczulej, choć tamta, spopielona, najczęściej nie dawała wiary w przebaczające poczucie humoru tego Jedynego, który jest Synem Bożym. Jeśli w to wierzysz. Albo – nie wierząc – chciałbyś, żeby tak było. Albo – niech tak będzie, jeśli cię to uszczęśliwi.

© Bogusław Kierc