Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Wyglądamy słońca. Wciąż śniadamy. Przem parzy kawę. Jacyś młodzi nie mogą doczekać się wejścia do wspólnej jadalni. Jesteśmy pierwsi, więc mamy prawo śniadać patrząc na rozchylające się z mgieł Bieszczady. Robimy kanapki. Pakujemy plecaki. Idziemy na Tarnicę. Słońce i ciepło. Asfaltówką do szlaku – dzień dobry, dzień dobry. Zwyczajem górskim pozdrawiamy grupę starych. Śmieją się. Potem z tym „dzień dobry” robi się kicha, bo ileż razy można to samo gadać? A tu tłumy ciągną i ciągną. Odzywam się tylko do psów, bo ich trochę tu mniej niż dwunożnych.
Przed nami i za nami większe i mniejsze grupki starych i młodych, zakonnic i po cywilnemu, brzuchaci i ciency w sobie, mądrzy i zupełnie głupi oraz skończeni kretyni. My wśród nich na Tarnicę. Ciepło. Słońce dogrzewa zza bukowiny. Dzień ładny. Chmury, góry i wchodzenie. Po drodze mijamy ludzi, a czasem i pies się trafi. Obudziła się w nas, Polakach, miłość turystyczna. Starcy i kaleki, niepełnosprawni umysłowo masowo na góry nacierają. Bieszczady trzeszczą w szwach. Ludzi morze w Bieszczadach sapie, odpoczywa, przerzuca się znajomością topografii Bieszczadów. I my z Przem w tym wszystkim. Przem wraca do swoich zaszłości z Bieszczadami, opowiada jak to było 27 lat temu, jak wracał tu w Bieszczady moszcząc się ze swoimi ideałami, ze swoim młodzieńczym chłopięctwem i miłościami. On mi opowiada, ja tylko słucham, bo 8 lat temu w Bieszczady poszedłem z Ustrzyk Dolnych do tych Górnych. Wtedy wyplecakowany szedłem w samotności, gubiąc świat na chwilę. Smakując na osobności swoją bieszczadzką śmietanę.
© Maciej Wróblewski