Nowości 2020

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

 

Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

MACHNIĘCIA, Dziennik i nocnik szczawnicki 5

MACHNIĘCIA Macieja Wróblewskiego » MACHNIĘCIA, Dziennik i nocnik szczawnicki 5

6 września 2016, 5

Szczawnica to brzydkie miasto. Wprost proporcjonalnie brzydkie do urody gór. Szczawnica to świat ogólnie zdewastowany i umierający, skazany na potępienie w chwili, gdy tylko powstała myśl o jego narodzinach. Szalayowie zasadzili ziarno, które krzywo wzrosło. Domki, chatki, chatyny, murowańce, dziuple, kurne chaty, lepianki, wieże Babel i inne domostwa tu są. Gdzieś tam w górze zbrojne betony powschodziły i w szarościach przykrych marnieją. Peerelowskie ośrodki kuracyjne, Hutnik i ZNP, jak dwie przydrożne kurwy prężą się zaślinionymi udami w pewnym oddaleniu od centrum.

Zauważyłem, że zwyczaj tu jest osobliwy grodzenia się, oddzielania od innych, zabraniania pod karą grzywny i śmierci niewchodzenia na swoje. Może dlatego, że ziemi płaskiej tu nie jest nadmiar? W Szczawnicy każdy sobie pole ogradza, tabliczkę właściwą rysuje i nastawia. Włazić nie wolno. O Jezu, jak tu brzydko i paskudnie, jak natura może znieść to ludzkie gówno! O Jezu miłosierny.

Wieczorem planujemy szlaki. Moja żona marszczy czoło i zapowiada forsowne marsze. Zasypiam z książką w ręku.

© Maciej Wróblewski

  • Dodaj link do:
  • facebook.com