Przeszło coś koło mnie futrzastymi łapami, kiedy spałam.
Wszystko redukuje się do bardzo prostych rzeczy, fruwają ptaki, stąpają bestie, ludziom zamiast tlenu dawana jest muzyka, są hospicja, napisałam o tym dużo i zastanawiam się, czy drukować te teksty od 99 czy od 999 strony, jest tego razem 28MB, użyłam przelicznika jednostek informatycznych i dobrze wiem, ile tego jest.
Czekam na to, co jeszcze zostało ukryte pod liśćmi, w czekaniu otwarcie i zamknięcie oczu jest tym samym.
Trzeba najpierw zniszczyć albo chociaż przestawić czas, trzeba trochę czasu na przestawienie czasu, na nieczytanie już esejów dantejskich, na teatr szczęście, otwarty od dziś.
© Marta Zelwan