To, co zbędne, już prawie zostawione. Napisał, żeby zostawić, w swoim liście przedśmiertnym, ogłoszonym wczoraj, Oliver Sacks, mój nauczyciel muzykofilii, oglądania głosów i antropologii marsjańskiej, któremu zawdzięczam siłę nieoceniania nikogo z powodu niczego, bo widzę, ze stopniowo udaje się to. Uczył przeobrażać się w autonomiczne jednostki zdolne do pełnego i normalnego życia i niepokoję się, co teraz z nami będzie, zwłaszcza że nie ma dwóch takich samych osób. To na razie tyle. O tym, co było. O niebywałym napiszę, kiedy będzie.
tu jest ten list do czujących istot >>
© Marta Zelwan