nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PLANETA, Virtual trip 25

2016-02-15 14:47

KABUKI
Tamasaburo Bando, wciela się w role kobiece by jako mężczyzna tańcem opowiedzieć miłość kobiety do mężczyzny. Jego „Sagi Musume” to taniec nie tylko ciałem, ale każdym detalem: ruch kimona, trzepot wachlarzem, wołanie parasolką, ale najważniejszym rekwizytem jest każdy nerw jego ciała, każdy milimetr jego mięśni, każdy centymetr jego skóry. Ten taniec o miłości w pewnym momencie przeobraża się w taniec żywiołów, taniec nieba, taniec wszechświata, taniec księżycowej wróżki, taniec taoistycznych nieśmiertelnych. Może dlatego ten taniec należy do mężczyzny, który podaje się za kobietę. Dlaczego? Odpowiedź niech zostanie jedynie moim uśmiechem. Uśmiech Giocondy, która tak naprawdę jest portretem samego Leonarda. Tamasaburo i  jego interpretacja suity wiolonczelowej Bacha no. 5 w wykonaniu wiolonczelisty Yo-Yo Ma. Aerodynamiczna metafora, która płynie wolno jak chmura deszczowa, za którą ukrywa się smok:
Ani jeden gest nie jest przypadkowy – synchronizacja treści z całością
Synchronizacja przestrzeni z ruchem – ani jedno słowo nie jest zbędne
I kobiecość, raz jeszcze kobiecość, która sprowokowała mnie do napisania wiersza:
„Portret sam siebie woła: kobieta czy mężczyzna?”

© Ewa Sonnenberg