nowości 2024

Edward Balcerzan Domysły

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Tomasz Majzel Części

Karol Samsel Autodafe 7

książki z 2023

Andrzej Ballo Niczyje

Maciej Bieszczad Pasaże

Maciej Bieszczad Ultradźwięki

Zbigniew Chojnowski Co to to

Tomasz Dalasiński Dzień na Ziemi i 29 nowych pieśni o rzeczach i ludziach

Kazimierz Fajfer Całokształt

Zenon Fajfer Pieśń słowronka

Piotr Fluks Nie z tego światła

Anna Frajlich Szymborska. Poeta poetów

Adrian Gleń Jest

Jarek Holden Gojtowski Urywki

Jarosław Jakubowski Baza

Jarosław Jakubowski Koń

Waldemar Jocher dzieńdzień

Jolanta Jonaszko Nietutejsi

Bogusław Kierc Dla tego

Andrzej Kopacki Życie codzienne podczas wojny opodal

Jarosław Księżyk Hydra

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito w podróży

Franciszek Lime Garderoba cieni

Artur Daniel Liskowacki Do żywego

Grażyna Obrąpalska Zanim pogubią się litery

Elżbieta Olak W deszczu

Gustaw Rajmus >>Dwie Historie<< i inne historie

Juan Manuel Roca Obywatel nocy

Karol Samsel Autodafe 6

Kenneth White Przymierze z Ziemią

Andrzej Wojciechowski Budzą mnie w nocy słowa do zapisania

Wojciech Zamysłowski Birdy peak experience

City 6. Antologia polskich opowiadań grozy

PLANETA, Virtual trip 25

2016-02-15 14:47

KABUKI
Tamasaburo Bando, wciela się w role kobiece by jako mężczyzna tańcem opowiedzieć miłość kobiety do mężczyzny. Jego „Sagi Musume” to taniec nie tylko ciałem, ale każdym detalem: ruch kimona, trzepot wachlarzem, wołanie parasolką, ale najważniejszym rekwizytem jest każdy nerw jego ciała, każdy milimetr jego mięśni, każdy centymetr jego skóry. Ten taniec o miłości w pewnym momencie przeobraża się w taniec żywiołów, taniec nieba, taniec wszechświata, taniec księżycowej wróżki, taniec taoistycznych nieśmiertelnych. Może dlatego ten taniec należy do mężczyzny, który podaje się za kobietę. Dlaczego? Odpowiedź niech zostanie jedynie moim uśmiechem. Uśmiech Giocondy, która tak naprawdę jest portretem samego Leonarda. Tamasaburo i  jego interpretacja suity wiolonczelowej Bacha no. 5 w wykonaniu wiolonczelisty Yo-Yo Ma. Aerodynamiczna metafora, która płynie wolno jak chmura deszczowa, za którą ukrywa się smok:
Ani jeden gest nie jest przypadkowy – synchronizacja treści z całością
Synchronizacja przestrzeni z ruchem – ani jedno słowo nie jest zbędne
I kobiecość, raz jeszcze kobiecość, która sprowokowała mnie do napisania wiersza:
„Portret sam siebie woła: kobieta czy mężczyzna?”

© Ewa Sonnenberg