Gustaw Rajmus Królestwa
Karol Samsel Autodafe 8
Gustaw Rajmus Królestwa
Karol Samsel Autodafe 8
Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy
Edward Balcerzan Domysły
Henryk Bereza Epistoły 2
Roman Ciepliński Nogami do góry
Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3
Anna Frajlich Odrastamy od drzewa
Adrian Gleń I
Guillevic Mieszkańcy światła
Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra
Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji
Zdzisław Lipiński Krople
Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden
Tomasz Majzel Części
Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła
Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta
Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu
Karol Samsel Autodafe 7
Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III
Marek Warchoł Bezdzień
Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane
ETD. Nie pomylmy Stanisławy Bierzyńskiej-Wolskiej ze Stanisławą Mroczek-Wolską, autorką „Życiowego pejzażu” (Warszawa 2019). Prawdopodobnie nie dotrę do publikacji Bierzyńskiej-Wolskiej, trzeba więc skupić się na tym, co akurat znajduje się w moim posiadaniu.
Z wspomnień Mroczek-Wolskiej, wnuczki Jana Borkowskiego, wynotujmy fragment, który dotyczy państwa Józefy i Filipa Burków spod Garwolina: „Najbardziej przeżywałam, gdy wołali na mnie Burek. To było nazwisko mojego pradziadka, wiele lat wcześniej zmienione na Borkowski, ale w ludzkiej pamięci przetrwało. Złośliwcy odznaczali się doskonałą pamięcią, bo dorosłym, o mamie i cioci, też zdarzało się mówić Bureckówny.
Dzisiaj może bym się tym nie przejęła, bo znam wiele paskudniejszych, ciągle używanych nazwisk, ale wtedy to było dla mnie wielkim dramatem”.
Z dzieciństwa pamiętam historię spolonizowanej familii Żerebnych. Otóż państwo Żerebni przemianowali się na Witkowskich, o czym z akceptacją opowiadała mi babcia Hrudniowa. Babunię fascynowali różni Balińscy, Naruszewiczowie, Kuncewiczowie (Koncewiczowie), Stankiewiczowie i Szczukowie, przesiedleńcy z Kresów Wschodnich, chciała koniecznie, abym zbliżył się do panienek z dobrych polskich rodzin. Miały być gospodarne i pracowite, nie to, co lubelskie studentki, „zwykłe wydry”.
[31 X 2020]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki