nowości 2025

Gustaw Rajmus Królestwa

Karol Samsel Autodafe 8

książki z 2024

Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy

Edward Balcerzan Domysły

Henryk Bereza Epistoły 2

Roman Ciepliński Nogami do góry

Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3

Anna Frajlich Odrastamy od drzewa

Adrian Gleń I

Guillevic Mieszkańcy światła

Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Zdzisław Lipiński Krople

Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden

Tomasz Majzel Części

Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła

Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta

Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu

Karol Samsel Autodafe 7

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III

Marek Warchoł Bezdzień

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

PONIEWCZASIE. ETD 10

2021-09-19 15:23

ETD. Nie pomylmy Stanisławy Bierzyńskiej-Wolskiej ze Stanisławą Mroczek-Wolską, autorką „Życiowego pejzażu” (Warszawa 2019). Prawdopodobnie nie dotrę do publikacji Bierzyńskiej-Wolskiej, trzeba więc skupić się na tym, co akurat znajduje się w moim posiadaniu.
Z wspomnień Mroczek-Wolskiej, wnuczki Jana Borkowskiego, wynotujmy fragment, który dotyczy państwa Józefy i Filipa Burków spod Garwolina: „Najbardziej przeżywałam, gdy wołali na mnie Burek. To było nazwisko mojego pradziadka, wiele lat wcześniej zmienione na Borkowski, ale w ludzkiej pamięci przetrwało. Złośliwcy odznaczali się doskonałą pamięcią, bo dorosłym, o mamie i cioci, też zdarzało się mówić Bureckówny.
Dzisiaj może bym się tym nie przejęła, bo znam wiele paskudniejszych, ciągle używanych nazwisk, ale wtedy to było dla mnie wielkim dramatem”.
Z dzieciństwa pamiętam historię spolonizowanej familii Żerebnych. Otóż państwo Żerebni przemianowali się na Witkowskich, o czym z akceptacją opowiadała mi babcia Hrudniowa. Babunię fascynowali różni Balińscy, Naruszewiczowie, Kuncewiczowie (Koncewiczowie), Stankiewiczowie i Szczukowie, przesiedleńcy z Kresów Wschodnich, chciała koniecznie, abym zbliżył się do panienek z dobrych polskich rodzin. Miały być gospodarne i pracowite, nie to, co lubelskie studentki, „zwykłe wydry”.

[31 X 2020]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki