ŁUPOTECKI RYSZARD. O deportowanej rodzinie Bartoszewiczów czytałem we wspomnieniach Jeleńskiej-Mielżyńskiej, polecam jej znakomitą relację. Ku mojemu zdziwieniu znajduję notatki zesłańca Ryszarda Bartoszewicza („urodziłem się w 1936 roku 7 czerwca w miejscowości Mierwiny, powiat Nieśwież, woj. Nowogródek”), sięgnijmy po dłuższy fragment: „Ojciec został aresztowany przez NKWD w roku 1940, a matkę moją z dwojgiem dzieci w 1940 roku wywieziono do północnego Kazachstanu. W tej miejscowości [sic!] pochowana została moja matka i siostra. Mną zaopiekowała się pani Alicja Gołacka, ciotka Bogdana Gołackiego. Ona zawiozła mnie do Domu Dziecka do Presnowki”.
Ale to nie wszystko. Zaglądam do wspomnień Romualda Bartoszewicza (1933-1995), deportowanego z Lidy, o czym będę informował nieco później, nie przejmując się zupełnie zastrzeżeniem autora: „Ktoś, komu w przyszłości trafi do rąk ten pamiętnik, niechaj się nie zraża niewyrobionym stylem oraz błędami różnej formy. Nie posiadam specjalnego pisarskiego przygotowania, jak również talentu, są bardziej powołane pióra, które statystycznie zobrazowały gehennę łagrów sowieckich”.
Nie przeszkadzają mi „błędy różnej formy” Romualda Bartoszewicza lub Ryszarda Bartoszewicza, liczy się bowiem każde świadectwo, bodaj krótkie i nieporadne, każda wzmianka o sybirakach Gołackich i Łupoteckich. Za tą wzmianką kryje się dramat konkretnych ludzi.
[13 V 2024]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki