SCZANIECKA-KRZYSZTOPORSKA MARIA (1904-1975). Krzysztoporscy mieszkali we Lwowie przy ul. Paderewskiego (Zygmunt Krzysztoporski: w maju 1939 roku „objąłem Dyrekcję Ceł we Lwowie”), zaglądam do wspomnień sybiraczki Marii Krzysztoporskiej: „Lwów, dnia 28 czerwca 1940 r. Niepokój w całym nieszczęsnym, umęczonym mieście. Od rana w wielu punktach miasta gromadzą się liczne samochody, samochody ciężarowe, dorożki konne, furki chłopskie z całej chyba okolicy. Niespokojni krążymy po mieście usiłując odgadnąć, jaki cel ma ten ruch niespodziany (...). Ale przecież takiego zjazdu jeszcze nie było — ani w lutym, gdy wywożono osadników, leśników i rolników, ani w dniu 13 kwietnia, gdy najlepsza część Lwowa, jego inteligencja i najwybitniejsi patrioci zabrani zostali, by gęsto zaludnić obszary Kazakstanu. A i teraz już co nocy pukanie rozlega się w szeregu mieszkań — zabierają mężczyzn samotnych, mieszkających czasowo we Lwowie (...)”.
Biogram Marii Krzysztoporskiej znajdziemy w „Małym słowniku pisarzy polskich na obczyźnie 1939-1980”. To dobrze, bardzo dobrze. Mam o Krzysztoporskiej garść niezbędnych informacji („studiowała chemię”), wróćmy więc do jej opowieści: „Trąbki szybko mknących samochodów niepokojącym zgrzytem przerywały panujący spokój, na ulicy coraz częściej słyszało się kroki patroli, wyjątkowo licznych tego wieczoru. Zbliżała się godzina 12-ta. Gwałtowny dzwonek u drzwi wejściowych odbił się złowróżbnym echem w naszych sercach. Tak — tym razem przyszli po nas (...). Około godziny 3-ciej nad ranem wpakowano nas do samochodu ciężarowego, na naszych, na szczęście dość obfitych bagażach. Biedne, przerażone dzieci zasypywały nas pytaniami, dokąd jedziemy i po co. Ostatnie spojrzenie na dom — na pierwszym piętrze otwiera się okno — staje w nim serdeczny nasz przyjaciel doktor Artur Chwalibogowski i wzniesioną ręką kreśli wielki krzyż w powietrzu” (Lwów, 29 VI 1940).
O Janie i Kazimierzu Piłsudskich napiszę osobno. To bracia Józefa Piłsudskiego: „19 grudnia umarł w szpitalu w Bucharze (...) śp. Kazimierz Piłsudski” (Buchara, 19 XII 1941). Przepraszam, że umknęli mi zesłańcy Piłsudscy. I zesłańcy Drwęscy.
Umknął mi także łagiernik Stefan Pieńkowski (1913-1990), autor wspomnień pod tytułem „Żyjcie i pozwólcie żyć innym”. Przepraszam za wszystkie zaniedbania, postaram się naprawić karygodne błędy, choć robi się późno.
[5 VII 2025]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki