Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Podczas ostatnich generalnych porządków odkryłem w moim pokoju pokryty kurzem plik starych listów. Wszystkie łączyło to, że zostały wysłane w gorące lato 1987 roku z Mauritiusu, maleńkiej wysepki na Oceanie Indyjskim, słynącej z ptaka dodo i znaczków pocztowych. Z dodanych do przesyłek fotek uśmiechają się dwudziestoparoletnie wówczas, czarnoskóre piękności („I am thin and I have black & long hair, brown eyes”). Krótka epistoła od niejakiej Pameli kończy się słowami: „In the hope of reading you soon”.
Muszę się ze wstydem przyznać, że nie odpisałem żadnej z tych panien. Z mroków niepamięci zaczęły się wyłaniać lata osiemdziesiąte minionego już na dobre wieku. Nie było wtedy jeszcze internetu ani Facebooka, a paszporty należały do z trudem zdobywanych rarytasów. Wśród młodzieży popularne były tzw. penpal bądź penfriend clubs, które miały własne międzynarodowe katalogi. Przypominam sobie, że na druk swojej sylwetki w „The Karkkonen Book” czekałem chyba ze trzy-cztery lata, w międzyczasie zdążyłem się ożenić i zostać ojcem. To wszystko chyba mnie wystarczająco usprawiedliwia i rozgrzesza z tego, że znacznie opóźniona korespondencja trafiła na obrzeża pokoju, w zakamarki zapomnienia.
Z nostalgią i rozrzewnieniem wspominam wcześniejszych penfriendów z Włoch, Belgii i USA, z którymi zdążyłem wymienić trochę listów, tej namiastki prawdziwych przyjaźni i podróży. Jeden z korespondentów, Igino, przysłał mi nawet zaproszenie w okolice Perugii, ale nie odwiedziłem go, bo nie zdobyłem w porę paszportu, zresztą koszty takiej wyprawy były dla typowego „demoluda” niebotyczne.
A teraz nadchodzi gorące lato A.D. 2015, wokół turkusowy ocean, kryształowe laguny, białe plaże, dorodne palmy i eleganckie hotele. Na progu jednego z nich wita mnie pięćdziesięcioletnia, nadal piękna Pamela, trzymając na rękach uroczą wnuczkę o przenikliwych, ciemnych oczach. Najpierw pijemy świeży sok z ananasów i jemy owoce morza, a potem idziemy posurfować razem po zatoce. Przecież napisała, że „my favourite hobbies are: songs, reading books, magazines, newspapers and going out in the open air”, ma więc z pewnością wyobraźnię.