Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Odchodzenie bliskich to niezwykle traumatyczny i bolesny okres w życiu każdego człowieka, z tematem tym mierzą się oczywiście również i poeci. Dość wymienić głośny tom Tadeusza Różewicza z 1999 roku pt. „Matka odchodzi”, który można by nazwać hybrydowym, gdyż zawiera oprócz wierszy, również małe prozy oraz fragmenty dziennika. Niedawno ukazał się nowy tom poetycki Krystyny Lenkowskiej, który dotyczy ostatniego okresu życia matki poetki. Autorka powiedziała w jednym z wywiadów, że »„Balkon” (Augustów 2021) – [to] tom (de)liryczny ułożony fabularnie, napisany z punktu widzenia matki, która toczy agonalne boje ze swoją pamięcią, z sobą, córkami, współmieszkańcami mitycznego Geras, a przede wszystkim ze starością, z chorobami i odchodzeniem«.
Tu należy się kilka uściśleń. Po pierwsze: optyka Lenkowskiej jest zasadniczo odmienna od punktu widzenia autora zbioru „Matka odchodzi”. Można powiedzieć, że dużo jest tam samego Różewicza, jego stanów, odczuć, myśli, natomiast świat matki poznajemy jedynie z zewnętrznej relacji syna. Jawi się ona jako osoba skromna, cicha i pokorna. Lenkowska natomiast sporo „psychologizuje”, wczuwa się w wewnętrzny świat matki, a przy tym chyba nieco go koloryzuje. Jej matka jest osobą niepogodzoną, „nigdy [bowiem] nie zaakceptowała swojej starości i fizycznej niedyspozycyjności”.
Druga rzecz: dwuznaczność tytułu – wydaje się oczywista. Pierwszy „balkon” to okno na świat matki z jej Wieży M3, czyli z czasów wolności; drugi zaś, inaczej „chodzik”, to sprzęt podkreślający uwięzienie osoby starszej w niesprawnym ciele. No i po trzecie: Geras (w mitologii greckiej bóg starości) jest pseudonimem domu seniorów. Nieprzypadkiem też poetka nazwała swoją bohaterkę Maria Nyks. Bo Maria to chrześcijańska Matka Boża, a Nyks – matka Gerasa, a jednocześnie uosobienie nocy.
W tomie Lenkowskiej przeplatają się nawzajem fragmenty złożone kursywą – bez tytułów oraz wiersze opatrzone tytułami. Te pierwsze są na stronach parzystych, drugie zaś na nieparzystych. Teksty pochyłe mają charakter narracyjno-refleksyjny i są to początkowo dość pogodne obrazki/widoczki, natomiast wiersze zatytułowane – to już emanacja skłębionego świata wewnętrznego podmiotu, pełnego pretensji, fobii, żalów, zazdrości, złośliwości, ironii. Podmiotem obu tych rodzajów tekstów jest matka i można je czytać osobno bądź równolegle, bo jedne z drugimi dopełniają się oraz wzajemnie komentują, podkreślając jednocześnie dwoisty charakter osobowości bohaterki.
Wiersze z tomu „Balkon” układają się w konsekwentnie opowiedzianą historię. Z balkonu widać chłopców grających w piłkę i kosa śpiewającego na jabłoni. A potem małżeństwo staruszków, którzy „po obiedzie w stołówce / siadają razem na ławce / pod jabłonią”. Starsi ludzie kuśtykają, przekomarzają się, wspominają. A rano „dziewczyna pcha / wózek z babcią / młodzieniec / wózek dziecięcy”, i znowu kwili kos. (...)
[całą recenzję będzie można przeczytać w jednym z kolejnych numerów „eleWatora”]
© Marek Czuku