Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
21.05.22 Kraków
Jadę do stolicy Małopolski, by na zaproszenie krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich czytać w ramach Żywej Czytelni SPP fragmenty swoich dzienników „Wędrowniczek”. Gdy wysiadam na dworcu Kraków Główny, wita mnie gorące słoneczko, zdejmuję więc bluzę i pozostaję w samym tiszercie. Jak ja kocham to miasto i jak tu dawno nie byłem! Idę Plantami w kierunku Starego Miasta i dochodzę do Rynku Głównego. Mijam po drodze tłum ludzi oraz wszystkie te magiczne Kościoły Mariackie, Sukiennice, kafejki czy księgarenki. Na chwilę zatrzymuję się przy estradzie z napisem „Święto Rzemiosła”, z której dochodzą żywe, wesołe piosenki, śpiewane przez zespół folklorystyczny. Ponieważ do rozpoczęcia spotkania mam jeszcze sporo czasu, snuję się trochę po zatłoczonych uliczkach i siadam na ławeczce przy Wawelu, skąd przyglądam się przechodzącym turystom. W siedzibie SPP przy Kanoniczej podejmuje mnie Adam Kwaśny, który uruchamia łącza na laptopie, i zaczyna się transmisja online. Czytam około czterdziestu minut i tyle ma wystarczyć, bo słuchaczy nie można zamęczać.
A wieczorem po Kazimierzu oprowadza mnie niezastąpiona Bożenka Boba-Dyga. To dawne miasto, a obecnie dzielnica było przez wieki miejscem współistnienia i przenikania się kultury żydowskiej i chrześcijańskiej. Bożenka pokazuje mi oficynę kamienicy przy Berka Joselewicza 5, gdzie swój warsztat stolarski miał bard żydowskiego Kazimierza, Mordechaj Gebirtig. Z otwartego okienka sutereny, z którego unosi się pieśń poety, biorę kartkę z wierszem „Miałem kiedyś dom”. Czytam tam: „Aż przyszedł wróg i zburzył ten mój świat. / I zdeptał butem życia mego sens. / Nienawiść w sercu miał, a w oczach czarną śmierć. / Nie wiedział dom mój, jak ma bronić się”. 4 czerwca 1942 roku Mordechaj Gebirtig został, wraz z żoną i dwiema córkami, rozstrzelany przez Niemców podczas akcji wysiedleńczej z getta.
Obecnie Kazimierz to dzielnica knajpek, gdzie imprezują głównie artyści. Szukamy wolnego miejsca, o co wcale nie jest łatwo, bo ludzi tu mnóstwo. Znajdujemy w końcu niezajęty stolik. Zamawiam harirę, czyli pikantną marokańską zupę z jagnięciną, polskimi grillowanymi paprykami, przyprawami korzennymi i ciecierzycą, a do tego piwo rzemieślnicze, nie pamiętam już jakiej marki. Paluszki lizać! A po kolacji idziemy nad Wisłę, gdzie na kładce ojca Bernatka podziwiamy ekspresyjne rzeźby balansujące (wbrew prawom fizyki) Jerzego Kędziory. Wyrafinowany Krakowie – do następnego!
© Marek Czuku