Pomyślało mi się, ze stoję na przystanku i jem jabłko. Tylko pomyślało mi się. Chwila i... I zdałem sobie sprawę, że nigdy tak po prostu nie jadłem jabłka stojąc na przystanku. Stojąc i oczekując. Naprawdę nigdy, chociaż wydaje mi się, że przystanek to dobre miejsce, a oczekiwanie to dobry czas na jedzenie jabłka.
Co jest z tymi jabłkami, że nie dają się zjeść w tak dobrym miejscu i tak dobrym czasie?
Co najwyżej w najzwyczajniejszej codzienności.
WIATRAK MIELE, CO MU WIATR NA SKRZYDŁACH PRZYNIESIE*
Przywiało skądś strzęp rozmowy: „Gdzie
byłeś?”. Tak jakby było gdzie.
* Joanna Żabnicka, „Koniec lata”, Poznań, 2019
© Tomasz Majzel